Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od 21 do 30 złotych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od 21 do 30 złotych. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2015

Maska do włosów z jedwabiem Sleek Line "Repair"

Maski do włosów używam od kilku lat, z powodzeniem zamieniłam je za tradycyjne odżywki. Moim zdaniem maski są treściwsze, gęstsze i zdecydowanie lepiej i szybciej działają na włosy. Pomimo, że maski powinno stosować rzadziej i trzymać na włosach dłużej, ja użytkuję je dwojako. Pierwszy sposób oczywiście jako tradycyjna maska, a drugi jako odżywka do włosów, którą trzymam na włosach nie dłużej niż 2 minuty. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdza się u mnie fryzjerska maska do włosów, lubiana przez sporą rzeszę kobiet to zapoznajcie się z moją opinią.

piątek, 9 stycznia 2015

Pielęgnacyjne odkrycia 2014 roku!

Były ulubieńcy kolorowi roku 2014, teraz czas na ulubieńców pielęgnacyjnych, które były wręcz odkryciami. Zapewne większość - o ile nie wszystkie - z tych produktów znacie, dlatego też bez zbędnych wstępów przedstawiam Wam wiodącą gromadkę, moich odkryć pielęgnacyjnych z minionego roku. Oczywiście produkty, które były omawiane już na blogu, są podlinkowane.


środa, 7 stycznia 2015

Kolorowi ulubieńcy 2014 roku!

Kolorowe kosmetyki - podobnie jak pielęgnacyjne - musimy przetestować na własnej skórze aby znależć dokładnie to, czego szukamy. W roku 2014 po raz pierwszy w życiu znalazłam kolor podkładu, który idealnie stapia się z moją cerą, używam bronzera, który nie robi się pomarańczowy. W tym poście przedstawię Wasm kosmetyki kolorowe, które używałam przez większość poprzedniego roku i które spisywały się przyzwoicie nie przynosząc mi zażenowania. Po prostu są moimi ulubionymi produktami do codziennego stosowania, które nigdy mnie nie zwiodły. Recenzje, które pojawiły się już na blogu będziecie mieć podlinkowane.




poniedziałek, 13 października 2014

Przeciętna, maseczka odbudowująca do twarzy z Yves Rocher

Jakiś czas temu korzystając z promocji skusiłam się na kilka produktów z internetowego sklepu Yves Rocher. Wśród moich zdobyczy znalazła się Aksamitna maseczka odbudowująca, której pełna nazwa to Yves Rocher, Nutritive Vegetal, Creamy Repair Mask. 
Moja skóra szczególnie po lecie oraz w trakcie zimy potrzebuje mocnego nawilżenia. Codziennością jest dla mnie stosowanie olejków na twarz, ale czasem miłą odmianą są maseczki. Jedyną, którą obecnie posiadam jest wspomniana wcześniej maseczka Yves Rocher, która kosztuje w standardowej cenie ok. 26 zł.


czwartek, 18 września 2014

Cat Eyes i Smoky Eyes

O tuszach Maybelline słyszymy bardzo często. Zachęcają nas promocje, reklamy w magazynach czy telewizji. Mnie osobiście do zakupu skłoniły recenzje, które mówią o dobrym pogrubieniu, a tego właśnie oczekuję od tuszy do rzęs.


sobota, 9 sierpnia 2014

Nowości, które testuję.

Całkiem niedawno zobaczyłam na wizażu akcję promocyjną, w której głównym powodem zamieszania była nowa maskara Rimmel Wonder'Full z olejkiem arganowym. Zaciekawiła mnie bo ostatnio staram się dbać o swoje rzęsy w związku z czym zapisałam się do testów i ku mojemu zdziwieniu udało mi się!
W pakiecie recenzentki otrzymałam dwie maskary oraz ulotkę informacyjną.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Ulubiony żelowy eleliner czyli Maybelline, Eyestudio Lasting Drama

Bardzo lubię delikatną kreskę, praktycznie każdego dnia mam ją na oku. Zagęszczam nią linię rzęs dzieki czemu rzęsy wydają się gęstsze, a opadająca powieka mniej widoczna. Do pewnego czasu meczyłam się z odbijającymi kredkami, potem linerami w pisaku, które miały masakryczną jakość. Następnie odkryłam liner w słoiczku z Essence, który odbijał mi się na powiece, aż nareszcie znalazłam ideał, o którym znajdziecie kilka słów w tym poście.


piątek, 4 lipca 2014

Jak pozbyć się piegów?! :)

Niestety i ja należę do grona osób, które posiadają piegi. Od dziecka ich wręcz nie znoszę. Bo o ile nie przeszkadzają mi na policzkach, to te, ciemnobrązowe tworzące się nad ustami przyprawiają mnie o atak złości ;D 
Tak wiem, zapewne większość osób, które ich nie ma uważa, że to słodkie, dziewczęce itp.. Jednak mieć na okrągło brązowe plamki na twarzy to nic przyjemnego. 

Będąc nastolatką szukałam dla siebie wybawienia, którego nie znalazłam. Stosowałam dosłownie wszystko co miało w nazwie "wybielanie" czyli m.in. kremy, toniki rozjaśniające, maski z glinki białej, żółtej i masę innych specyfików. Jednak dopiero na przełomie ostatnich 3 lat, zdałam sobie sprawę z tego, że nie sztuką jest ich wybielanie, lecz zapobieganie ich powstawaniu. Idealnym sposobem na zniwelowanie ich powstawania okazały się tu kremy z wysokim filtrem SPF, zaczęłam od SPF30, jednak to było zdecydowanie za mało i sięgłam po SPF50, który stał się nieodłącznym moim kremem na dzień.


poniedziałek, 16 czerwca 2014

Astor, Perfect Stay Oxygen Concealer

Poszukiwania idealnego korektora pod oczy nadal trwają. Jakiś czas temu skusiłam się na produkt firmy Astor, którego nigdzie wcześniej nie widziałam. Wzięłam go w ciemno bez zapoznania się z opiniami.


środa, 14 maja 2014

Popularne podkłady: Pierre Rene, Revlon, Max Factor

Buszując po blogosferze można zauważyć pewne produkty, które posiada lub chce posiadać czy wypróbować niemal każda blogerka. Ja sama staram się wyszukiwać takie smaczki, które teoretycznie mogłyby się u mnie sprawdzić. Jednak z tym sprawdzeniem się bywa różnie, ponieważ nie ma produktu, który zadowoliłby każdego.
Dziś mam dla Was małe zestawienie trzech popularnych podkładów, w bardzo jasnych odcieniach przeznaczonym głównie dla bladziochów takich jak ja. 



poniedziałek, 25 listopada 2013

Revlon, ColorStay, Porównanie kolorów + efekt na twarzy (nowa i stara wersja)

O tym podkładzie słyszała już pewnie każda bloggerka. Ja sama zapoznałam się z nim właśnie dzięki blogom i youtubowi. Skuszona kupiłam go wielokrotnie ale jakoś nigdy wcześniej nie pisałam o nim. Postanowiłam to zmienić i oto jest post. :)


poniedziałek, 11 listopada 2013

Revlon, ColorStay, Mineral Finishing Powder jako rozświetlacz idealny. Efekt na twarzy

Od dawna nosiłam się z zamiarem kupna tego produktu. Czytałam wiele recenzji oraz notorycznie natrafiałam na wideo jednej z youtubowiczek - Basi, której hity zawsze i u mnie się sprawdzają. Postanowiłam, że spróbuję gdyż od dawna szukałam lekkiego, niebrokatowego i ładnie rozświetlającego rozświetlacza, nienadającego mocnego koloru. 


Kilka słów od producenta:
Revlon Mineral Finishing Powder to seria 3 mineralnych wypiekanych pudrów prasowanych, łączących naturalną pielęgnację, jaką dają minerały z doskonałą jakością i niezwykłą trwałością (16h) z jakiej słynie seria Colorstay Revlona. Formuła pudru oparta jest na minerałach, nie zawiera talku, dzięki temu puder jest lekki i nie obciąża skóry.
Puder jedwabiście się nakłada i wspaniale stapia z cerą. Nie zostawia smug, nie osypuje się z czasem i nie znika z twarzy. Dzięki zawartości sproszkowanych minerałów, puder nie wysusza skóry i nie „zapycha” porów. Może być stosowany niezależnie od wieku, gdyż nie zbiera się w zmarszczkach i załamaniach skóry, nie podkreśla też suchych skórek.
Dostępny w 3 kolorach:
- 010 Brighten - delikatnie rozświetlający,
- 020 Suntan Matte - brązująco - matujący,
- 030 Sunkiss - brązująco - rozświetlający.

Tak produkt prezentuje się na ręce:


A tak na twarzy. Wybaczcie takie "dziwne" zdjęcie, ale zupełnie nie mogłam sobie poradzić z tym, aby uchwycić efekt.

Ale zacznijmy od początku. Od razu na wstępie zaznaczam, że nie użyłabym go zgodnie z przeznaczeniem jako puder wykańczający na całą twarz- chyba, że chciałabym osiągnąć naprawdę duży efekt glow. Moja recenzja tworzona jest pod kątem użytkowania go jako rozświetlacz.


 Produkt otrzymujemy w tradycyjnym, sporej wielkości kompakcie z przeźroczystą pokrywą, która nie sprawia problemów ani z zamykaniem ani z otwieraniem. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z produktami wypiekanymi i gdy tylko otworzyłam i dotknęłam produktu stwierdziłam " no świetnie, sprzedali mi jakiś zaschnięty, stary produkt". Jest suchy, po prostu wypieczony i twardawy. Jednak te cechy nie utrudniają w żaden sposób aplikacji. Wystarczy dosłownie przyłożyć kilka razy pędzel do  pudru i maznąć miejsca, które chcemy rozświetlić. Utrzymuje się praktycznie cały dzień, minimalnie zanikając pod koniec dnia. Duży plus również za to, że nie "roznosi" się w miejsca, których nie chcemy, a to wielokrotnie było moją udręką przy innych tego typu produktach. Pozostaje tam gdzie został zaaplikowany. Daje piękny efekt tafli (który nie do końca uchwyciłam na twarzy), który można dozować według własnego uznania. Nie nadaje przy tym żadnych złotych czy innokolorowych odcieni- dla mnie jest po prostu idealny. Produkt ten jest strasznie wydajny i naprawdę duży, na dzień dzisiejszy nie widać, że był w ogóle użytkowany.  Dodam tylko, że swój zakupiłam w sklepie internetowym kosmetykizameryki.com za niecałe 30 zł. Dostępny jest także na allegro. Jest to mój najlepszy rozświetlaczowy wybór jaki do tej pory poczyniłam, a jego ewentualne właściwości mineralne to jego dodatkowy walor. Jestem nim tak zauroczona, że nie widzę żadnych wad.



Nie wiem czy to prawda, ale kiedyś czytałam, że ten produkt zostaje wycofany. 
Jeśli wiecie coś na ten temat dajcie znać. 

wtorek, 5 listopada 2013

Pharmatheiss Cosmetics, Granatapfel Handpflegecreme, Krem pielęgnacyjny do rąk

Recenzje kremów do rąk na moim blogu to rzadkość, a to dlatego, że przez większość roku ich nie używam. Niestety na przełomie jesieni i zimy jest to mój obowiązek. Dziś przedstawiam Wam drugi krem, który w tym momencie katuję i katowałam go już spory okres czasu.


Producent:
Szorstkie, zniszczone dłonie wymagają specjalnej pielęgnacji. Drogocenna kombinacja olejku z pestek granatu, olejku z awokado oraz oliwy z oliwek tłoczonej na zimno chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem i czyni ją jedwabistą i delikatną. Krem nie zawiera parabenów, oleju silikonowego i parafinowego.

Wyciąg z owoców granatu:
- dzięki wysokiej zawartości rzadkiego kwasu punikowego (OMEGA – 5), który występuje w naturze wyłącznie w owocach granatu, stymuluje regenerację skóry,
- zawiera ponad 20 bioaktywnych polifenoli, więcej niż np. winogrona,
- chroni naczynia i komórki skóry przed wolnymi rodnikami,
- przeciwdziała oznakom przedwczesnego starzenia się skóry.


Oliwa z oliwek extra vergine:
- bogata w oleokantal, oleuropeinę, witaminę E oraz skwalen,
- działa przeciwzapalnie, wzmacnia tkankę łączną, poprawia nawilżenie.


Olejek z awokado:
- zapobiega utracie wilgoci i intensywnie pielęgnuje.


Skład dla zainteresowanych:



Krem otrzymujemy w metalowym opakowaniu, który naprawdę fajnie się prezentuje na tle tradycyjnych, plastikowych tubek. Jednak przy końcówce może stać się to kłopotliwe, plastikowe tubki z łatwością możemy przeciąć i wydostać resztki kosmetyku, tutaj mamy z tym problem. Ważne jest, że tubka nie pękła w żadnym miejscu pomimo, że przez długi czas nosiłam ją  w torebce, niestety zniekształciła się zakrętka i ciężko się go domyka. Krem ma intensywny zapach, charakterystyczny dla całej serii kosmetyków z granatem - miałam przyjemność z wszystkimi kosmetykami z tej serii. Konsystencja kremu z pozoru wydaje się być lekka, bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy ale wyczuwalny jest na nich przyjemny film, a dłonie automatycznie robią się miększe i milsze w dotyku. W ciągu dnia sprawdza się idealnie, jednak na noc gdy chcemy osiągnąć lepsze nawilżenie musimy nanieść go grubszą warstwą. Jego minusem jest dostępność (tylko w aptekach, ew. online) i cena która sięga ok. 30 zł co wg mnie jest zbyt dużą sumą jak za krem do rąk. Mimo to nie żałuję i cieszę się, że służy już tak bardzo długo. 



poniedziałek, 14 października 2013

Max Factor, Max Effect, Gloss Cube, 07 Lovely Strawberry + efekt na ustach

Dawno nie wrzucałam nic na temat kolorówki, w związku z tym postanowiłam dziś wyklepać post na temat błyszczyka z Max Factora, który jest już w mojej kosmetyczce od dłuższego czasu. Nie używam go na co dzień z racji intensywnego koloru. Na co dzień preferuję bardziej neutralne kolory, które nie wymagają dokładności w aplikacji, a w razie zniknięcia z ust nie ma katastrofy.



O produkcie:
Lekki błyszczyk, kolory od stonowanych do żywych w prostym, zgrabnym opakowaniu. Produkt zawiera nawilżającą formułę wzbogaconą o składniki odżywcze.

Efekt:


Produkt zamknięty jest w plastikowym, kwadratowym pojemniczku z wygodnym aplikatorem. Sam błyszczyk ma dość gęstą konsystencję, lekko tłustawą którą można idealnie rozprowadzać po ustach. Nie ma żadnych drobinek, za co bardzo go lubię. Podoba mi się w nim to, że kolor można stopniować. Można musnąć delikatnie i zaczerwienić usta, a można też nałożyć więcej produktu  i osiągnąć efekt, pięknych i żywych ust, takich jak na zdjęciu. Nie jest to klasyczna czerwień, jest to mocny odcień truskawki. Produkt bardzo przypomina mi szminkę, ponieważ pomimo błyszczykowej aplikacji oraz lekkiego błysku na ustach nie jest on klejący. Efekt mi się podoba, ale ma tendencję do nierównomiernego znikania z ust, co nie daje 100% komfortu szczególnie przy tak widocznym kolorze. Jego drugim minusem jest fakt, że może podkreślić suche skórki, ale na pewno nie wysusza ust. Na moich gadatliwych ustach pozostaje na ok 2-3 godziny. Kupiłam go jakiś czas temu w promocji ok. za 20 zł.


Mam nadzieję, że Wam się spodobał. :)

niedziela, 9 czerwca 2013

** Dermedic, Sunbrella Sensitive, Nawilżający samoopalacz do twarzy i ciała o przedłużonym działaniu **

Producent:
Składniki aktywne: DHA + erytruloza, Masło kakaowe, Oleum Amygdalae, Masło Shea, Oxynex K, Alantoina, Gliceryna, Woda termalna

Zalecany do: Uzyskania pięknej i bezpiecznej opalenizny bez udziału słońca.

Zapewnia szybką, równomierną i długotrwałą opaleniznę, bez kontaktu z promieniami słonecznymi
Poprawia kondycję skóry, zapobiegając utracie jędrności. Zapewnia odpowiednie nawilżenie skóry. Głęboko odżywia i regeneruje skórę. Dla każdego typu i odcienia skóry twarzy i ciała. Bez parabenów.
Hypoalergiczny


Skład:
Aqua, Glycerin, Digydroxyacetone, Mineral Oil, Cyclomethicone Cocoa Butter Theobroma Cacao Seed Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil Cetearyl Alcohol, Erythrulose, Butyrospermum Parkii, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, laureth-7, Allantoin, PEG-8 Tocopherol, Acorbyl Palmitate Ascorbic Acid, Citric Acid, parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone methylisothiazolinone Triethanolamino.


Moja opinia:

Produkt otrzymujemy w formie 100 g tuby, z której bez problemu wydostaniemy interesującą nas ilość kosmetyku. Nowa tuba, a dokładnie zamknięcie, powinno być zabezpieczone folią przed niepożądanym otwarciem, co jest bardzo ważne.
Kosmetyk ma średnio gęstą konsystencje w formie kremu, która bardzo łatwo się rozprowadza i szybko wchłania i nie pozostawia tłustego filmu.
Jest wydajny, potrzeba niedużej ilości na pokrycie sporej części ciała.
Zapach jest bardzo przyjemny (przypomina mi produkty Ziaji z serii Solanki Sopockiej).
Na ciele pachnie bardzo ładnie, nie ma zapachu typowego samoopalacza, jednak rano (bo aplikowałam go na noc) wyczuwałam już zapach typowy dla tego typu produktów.
Kosmetyk posiada dobry skład i bardzo dobrze nawilża skórę.
Przeznaczony jest również do twarzy, ale ja nie nakładam na moja cerę samoopalaczy, ponieważ mam złe doświadczenia z innymi, które bardzo zapchały mi pory. Z regóły posiadają parafinę, a to mój wróg nr1.
Aplikowałam go najczęściej na dekolt i tu utrzymywał się do ok. 5-6 dni.
Zmywa się bardzo równomiernie nie tworząc plam.
I tu zaczynają się moje bardziej negatywne spostrzeżenia, ponieważ producent pisze, że produkt przeznaczony jest przede wszystkim do cery o jasnej i średniej karnacji. Sama mam jasną karnację, a produkt ten daje bardzo widoczny efekt. Nie jest to efekt delikatnie muśniętej słońcem skóry. 
Jest on widoczny i odcina się od reszty ciała. 
W związku z tym przy aplikacji na "trudne" miejsca tj. łokcie, nadgarstki zwróciłabym szczególną uwagę bo może wyrządzić niepożądany efekt.
Na pewno będę z niego w 99% zadowolona, gdy moja skóra naturalnie się opali. 
Na pewno użyję go na wesele, na które idę w lipcu :)
Cena to ok. 30 zł.


Podsumowując jest to bardzo dobry, długotrwały i nawilżający produkt, który szczególnie sprawdzi się dla średniej i opalonej cery.
Dla bladzioszków polecam balsam tego typu z Yves Rocher.

Na sam koniec chciałabym podziękować Dezemce za możliwość wypróbowania tego produktu.
Ponieważ zostałam wylosowania w jej rozdaniu na testera.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

5na5 czyli ulubieńcy maja

Jest już czerwiec więc najwyższy czas na ulubieńców zeszłego miesiąca. 
Wśród produktów, które używałam w maju wytypowałam pięć, z których byłam najbardziej zadowolona.
 Oto ulubieńcy:



  • BeBeauty, Płyn micelarny produkowany przez Tołpę dla Biedronki, jest produktem już kultowym i znanym niemal każdej dziewczynie z blogosfery. Wprowadził on wiele zamieszania w związku z jego wycofaniem, ale nie martwmy się, prawdopodobnie nadal będzie dostępny w nowym opakowaniu ( i pewne nowej wyższej cenie). Prawdopodobnie w markecie Netto jest również taki produkt produkowany przez Tołpę.
    Dla mnie produkt bardzo dobry, świetni zmywający makijaż. No i cena 4,50 zł jest aż niemożliwa.
  • Dermedic, HydrainHialuro czyli koncentrat balsamu nawadniający skórę. Przeznaczony jest co skóry suchej i odwodnionej. Jest to najlepszy produkt nawilżający, jaki do tej pory stosowałam. Niesamowicie nawilża i koi skórę. Używałam go po poparzeniu słonecznym i sprawdzał się idealnie.
  • Max Factor, Lasting Performance w najjaśniejszym kolorze 100 Fair. Na ten produkt czaiłam się bardzo długo. Obawiałam się go kupić bo nie wiedziałam, jak ten kolor wypadnie w rzeczywistości. Ale po recenzjach zdecydowałam się zaryzykować i kupiłam go na allegro. Jak dla mnie na średnie krycie i przede wszystkim bardzo jasny kolor, który idealnie do mnie pasuje. 
  • Produkt firmy Dermacol wraz z podkładem kupiłam na allegro pod hasłem " dobra zaryzykuję". I tutaj również mi się udało. Na twarz byłby za jasny ale w roli rozjaśniacza i korektor wszelkich niedoskonałości sprawdza się świetnie. A jego wydajność to coś niesamowitego.
  • Ostatnim produktem jest słynny bronzer w postaci czekolady z Bourjois. Jest bardzo delikatny i super nadaje się do bardzo jasnej karnacji.  
Mam nadzieję, że któryś z produktów jest także Waszym ulubieńcem.

środa, 29 maja 2013

** granatowy żel pod prysznic z Pharmatheiss **


Od producenta:

Orzeźwiający żel pod prysznic zawierający wyciąg z owocu granatu oraz oliwę z oliwek tłoczoną na zimno. Ta unikalna kombinacja orzeźwia ciało, umysł i zmysły. Chroni skórę przed wysuszeniem i skutecznie nawilża ją. Nie zawiera parabenów, oleju silikonowego i parafinowego.
Orzeźwia, wizualizuje, odbudowuje warstwę lipidową. Do codziennej pielęgnacji wrażliwej skóry. Rozkoszuj się świeżym, owocowym zapachem granatu.



Skład:




Moja opinia:


Opakowanie jest bardzo wygodne, a dzięki specjalnemu "korkowi" nie wylatuje z niego nadmiar produktu. Zapach produktu jest bardzo przyjemny, ale nie utrzymuje się na skórze. 
Żel w swojej konsystencji nie jest ani za gęsty, ani za rzadki. 
Wystarcza stosunkowo nieduża ilość produktu aby myjka do kąpieli się spieniła.
W żelu zawieszone są "fragmenty" granatu.
Piana, która powstaje z produktu jest różowego odcienia co bardzo mnie zaskoczyło :)
Nie wysusza, nie ściąga, ani też nie wyczuwam jakiegoś szczególnego nawilżenia po jego zastosowaniu, po prostu jest dobrej jakości żelem do mycia ciała.
Produkt możemy nabyć w aptece za ok. 30 zł, co uważam za wygórowana cenę.
Nie sądzę, bym zakupiła ten produkt ponownie w takiej cenie.


środa, 15 maja 2013

Organique, Masło do ciała z linii Spa: Kawa

Dziś recenzja masła do ciała firmy Organique z serii SPA&Wellness Kawa, które ma za zadanie działać antyseptycznie, ujędrniająco i wyszczuplająco.


Kilka słów od producenta:
Ujędrniająco-antycellulitowe masło do ciała zawiera bogaty w kofeinę ekstrakt z kawy, który przyspiesza przemianę materii, pobudza spalanie tłuszczów, wspomaga usuwanie toksyn, a także wyszczupla i ujędrnia skórę. Te właściwości uzupełnia dostarczający energii komórkom kompleks PEPHA®-CTIVE, stworzony na bazie wyjątkowych mikroalg Dunaliella Salina. Witaminy E i C stanowią synergicznie działającą parę przeciwutleniaczy chroniącą komórki przed atakiem wolnych rodników. Odżywcze masło shea uzupełnia niedobory lipidowe skóry czyniąc ją uelastycznioną i wygładzoną, a dodatek gliceryny zapewnia jej odpowiedni poziom nawilżenia. Aromatyczne kawowe masło polecane jest do każdego rodzaju skóry, zwłaszcza zmęczonej, potrzebującej ujędrnienia, oraz pozbawionej witalności i blasku.



Wspomnę o opakowaniu, które bardzo mi się spodobało. Jest to plastikowy słoik z metalową nakrętką z wyżłobionymi zdobieniami i napisami. Etykieta wygląda bardzo ładnie i całość sprawia wrażenie dobrego kosmetyku.
Konsystencja kosmetyku jest delikatnie zbita, a zarazem idealnie gładka.
Masło rzeczywiście pachnie bardzo naturalnie- jak prawdziwa kawa przełamana mlekiem, po aplikacji na ciało delikatnie traci na intensywności i zapach przypomina mi delikatnie anyż co mi bardzo odpowiada.
Niestety na ubraniu posotaje coś jakby "brud" ponieważ masełko koloruje mi piżamki. Dlatego też nie polecam go na co dzień, szczególnie do jasnych ciuchów.
Zapach długo utrzymuje się na ciele- ale stosując go na wieczór rano nie jest wyczuwalny.
Cudnie rozprowadza się po ciele, błyskawicznie wchłania, a skóra po nim jest nawilżona i bardzo gładziutka.
Jedno z lepszych maseł, które do tej pory używałam. 
Czy działa wyszczuplająco stwierdzić nie mogę :)


czwartek, 21 marca 2013

** The Secret Soap Store, Arganowe mydło Regenerująco-Łagodzące **

Kilka słów od producenta:
Mydło na bazie roślinnej z dodatkiem certyfikowanego olejku arganowego i protein mleka koziego ma właściwości silnie nawilżające, odżywcze i uelastyczniające skórę. Łagodzi podrażnienia, oczyszcza i rozświetla skórę. Polecane do każdego typu skóry.


Skład:
Jeśli ktoś jest zainteresowany, to wrzucam również etykietę
Więcej informacji o składnikach możecie znaleźć tu:  http://www.pl-uroda.pl/86-mydlo-arganowe-130g.html


Moja opinia:

Produkt przed użytkowaniem bardzo pięknie pachniał, po czym znacznie stracił na intensywności.
Sądzę, że spowodowane było to tym, że jego warstwa pokryta była naperfumowanym brokatem. Przynajmniej tak wypada to w moim odczuciu.
Teraz mydełko pachnie tak samo, ale znacznie mniej intensywnie.
Kostka nie należy do tych mocno pieniących się.
Rolę myjącą spełnia bardzo dobrze.
Po zastosowaniu nie powoduję ściągnięcia i efektu suchej skóry co jest dużym plusem.
Jest bardzo wydaje.
Cena mydełka to 29 zł za 130 g, co według mnie jest dużą sumą.



środa, 20 marca 2013

** Maybelline, Dream Fresh BB Cream (Krem BB 8 w 1)**

Dziś recenzja kremu BB  od Maybelline czyli  Dream Fresh BB Cream (Krem BB 8 w 1), który urzekł mnie swoim zastosowaniem jako baza pod podkład.



Kupiłam ten produkt zachęcona recenzjami, wówczas gdy była promocja w Rossmannie -40% o ile dobrze pamiętam kosztował mnie ok 20 zł. Podchodziłam do niego 3 razy aż w końcu wzięłam kolor najjaśnijszy w odcieniu Fair.


Na dłoni, czy w opakowaniu wydaje się być ciemny- co też mnie odpychało od jego zakupu, jednak po roztarciu stapia się ze skórą.

Po roztarciu:


Mimo wszystko na ręce i w tym oświetleniu wypada ciemno. Jednak na twarzy wyrównuje koloryt i nie jest ciemnym odcieniem.
Kupiłam go z myślą o lecie, aby stosować go jako lekki zamiennik podkładu. Użyłam go kilka razy i jakoś nie czuje się w nim dobrze. Jestem przyzwyczajona do kryjących podkładów i efekt krycia mnie nie zadowala.
Znalazłam jednak jego inne zastosowanie- stosuję go jako "baza" pod lekkie podkłady. I tu sprawdza się idealnie i w tej roli jest moim faworytem. Mam rozszerzone pory, a on bardzo fajnie wypełnia je po czym, po nałożeniu lekkiego podkładu cera wygląda 100 razy lepiej niż tylko z podkładem.

Jeśli chodzi o stosowanie go samodzielnie:

  • można stosować go na krem lub bez kremu,
  • nie roluje się,
  • daje efekt rozświetlonej cery, ale nie tłustej
  • mimo wszystko zawsze przypudrowuje go, przez co dłużej się utrzymuje i mniej błyszczy,
  • kryje bardzo słabo, ale jego zadaniem jest jedynie wyrównanie kolorytu i tu sprawdza się dobrze
  • nie wysusza skóry,
  • duży plus za wysoki filtr SPF 30,
  • nie zapycha porów
  • nie jest tłusty co jest dużym plusem przy wysokich filtrach
Jeśli chodzi o stosowanie go jako baza pod podkład:
  • wówczas zależnie od potrzeb mojej cery używam krem nawilżający- krem BB - podkład lub sam krem bb i na niego podkład,
  • idealnie wypełnia pory przez co po nałożeniu podkładu twarz wydaje się gładsza niż zwykle, czyli według mnie "polepsza" jakość podkładu,
  • podkład się nad nim nie roluje,
  • podkład nie traci na trwałości,
  • cera wydaje się bardziej nieskazitelna,
  • w takiej wersji wymaga przypudrowania,
  • wydaje mi się, że przyśpiesza przetłuszczanie się strefy T w moim przypadku.



Jeśli będzie się sprawdzał jak dotychczas to na pewno wrócę do tego produktu gdy mi się skończy. Być może w upalne lato zacznę stosować go samodzielnie ale w sezonie zimowo, wiosennym i jesiennym stawiam na lepsze krycie. Polecam go też osobą o jasnej karnacji, ponieważ kolor na prawdę ładnie wtapia się w cerę.