Niestety i ja należę do grona osób, które posiadają piegi. Od dziecka ich wręcz nie znoszę. Bo o ile nie przeszkadzają mi na policzkach, to te, ciemnobrązowe tworzące się nad ustami przyprawiają mnie o atak złości ;D
Tak wiem, zapewne większość osób, które ich nie ma uważa, że to słodkie, dziewczęce itp.. Jednak mieć na okrągło brązowe plamki na twarzy to nic przyjemnego.
Będąc nastolatką szukałam dla siebie wybawienia, którego nie znalazłam. Stosowałam dosłownie wszystko co miało w nazwie "wybielanie" czyli m.in. kremy, toniki rozjaśniające, maski z glinki białej, żółtej i masę innych specyfików. Jednak dopiero na przełomie ostatnich 3 lat, zdałam sobie sprawę z tego, że nie sztuką jest ich wybielanie, lecz zapobieganie ich powstawaniu. Idealnym sposobem na zniwelowanie ich powstawania okazały się tu kremy z wysokim filtrem SPF, zaczęłam od SPF30, jednak to było zdecydowanie za mało i sięgłam po SPF50, który stał się nieodłącznym moim kremem na dzień.