Jakiś czas temu zaobserwowałam, że firma Yodeyma rozsyła bezpłatne próbki perfum o sporej pojemności 15 ml. Dodatkową zaletą jest możliwość wyboru zapachu spośród całej gamy zapachowej. Większość z Was zapewne nie zna tej marki i jej charakteru zapachów. Ja jednak znam ją od 2-3 lat, gdyż moja mama używa ich od tego czasu i jedyne co nasuwa mi się na myśl gdy je wącham to ciężkie, długotrwałe zapachy dla zdecydowanych i według mnie starszych kobiet.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od 60 do 100 złotych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od 60 do 100 złotych. Pokaż wszystkie posty
piątek, 29 sierpnia 2014
środa, 5 marca 2014
Słów kilka o tonikach
Kiedyś nie używałam toników wcale... później zagłębiając się w blogosferę bardzo popularny był ogórkowy tonik z Ziaji, który zakupiłam ale jakoś wybitnie mi nie odpowiadał, później miałam Nivea, który zawierał alkohol i potwornie wysuszał twarz.
Tak mniej więcej rozpoczęła się moja przygoda z tonikami. Nie używam ich strasznie regularnie - staram się, ale mi to nie wychodzi. Mimo wszystko od jakiegoś czasu próbuję się pilnować aby przy wieczornej pielęgnacji przemyć twarz tego typu miksturą w ramach pozbycia się ostatecznych zanieczyszczeń i tonizacji buzi.
niedziela, 12 stycznia 2014
Pierwsze wrażenia: CHEINCE, KeraBond: szampon, olejek, maska
Kilka słów o produktach, znalezionych w internecie:
Szampon nawilżający łączący podwójne działanie eliminujące konieczność stosowania oddzielnych środków przygotowujących włosy do zabiegu rekonstrukcji. Oczyszcza włosy z blokujących osadów i "uaktywnia" procesy umożliwiające skuteczną odbudowę mostów keratynowych. Posiada właściwości głębokiej penetracji wewnętrznej struktury włosa dostarczając do jego wnętrza (za pomocą molekularnych liposomów) czyste związki aminokwasów i naturalnych substancji nawilżających. Wpływa na szybką poprawę jakości zniszczonej struktury włosów przywracając im naturalny połysk oraz siły witalne. Rewitalizuje i uelastycznia włosy "zmęczone" oraz neutralizuje związki chloru zawarte w wodzie.
Keratynowo-aminokwasowy olejek rekonstrukcyjny o intensywnie wzmocnionym działaniu odbudowującym. Skoncentrowany kompleks witamin i minerałów posiadający właściwości głębokiej odbudowy wewnętrznej struktury włosa. Unikatowa technologia liposomowa umożliwiająca dostarczanie do wnętrza włosów pełnego kompleksu multiwitamin i naturalnych substancji anty utleniających, odbudowująca i zasklepiająca ich zdegradowaną strukturę. Chroni włosy przed starzeniem, zapobiega łamliwości, rozdwajaniu zniszczonych końcówek oraz intensywnie nawilża. Nadaje elastyczność, sprężystość, jedwabistość i wyjątkowy połysk. Zabezpiecza substancje wzmacniające przed ich wypłukaniem przez wodę.
Maska - specjalistycznie opracowany keratynowo-aminokwasowy rekonstruktor do włosów, o wzmocnionym działaniu odbudowującym. Posiada właściwości głębokiej penetracji wewnętrznej struktury włosa. Zawiera najważniejsze związki z grupy amino-kwasów mających udział w budowie włosów oraz naturalne substancje intensywnie nawilżające. Rekonstruuje połączenia strukturalne, uzupełnia ubytki keratynowe wywołane substancjami chemicznymi oraz zasklepia zewnętrzne łuski włosa zatrzymując tym samym aktywne substancje odżywcze w jego wnętrzu. Przywra
ca kwasowe Ph. Preparat reguluje stopień wilgotności, nadając włosom sprężystość, miękkość, połysk i naturalną formę. Ze względu na optymalne działanie rekonstrukcyjne linii produktów KERABOND wyeliminowana została konieczność używania dodatkowych balsamów zmiękczających do włosów.
Moje pierwsze odczucia:
Szampon: bezbarwny o bardzo lejącej konsystencji. Mimo to dobrze się pieni i bardzo ładnie domywa włosy. Jedna saszetka starczyła na jedno umycie długich włosów. Zapach delikatny, pudrowy wpadające minimalnie w męskie tonacje.
Olejkowy rekonstruktor: tu doznałam szoku bo spodziewałam się czegoś tłustego - olejkowego. A otwierając opakowanie wypłynęło mi z niego dużo produktu i rozlało się. Konsystencje wody, zapach i skład alkoholowy do tego stopnia, że fioletowa saszetka odbarwiła się. Bardzo ciężko jest go zaaplikować i wmasować we włosy z racji jego wodnej konsystencji. Po aplikacji na dłoniach miałam delikatnie tłustą powłoczkę. Jednak to wszystko zrekompensował efekt po spłukaniu włosów ciepłą wodą. Były gładziutkie, jakby rozczesane, miękkie. Jakby po zastosowaniu dobrej maski.
Maska: standardowej konsystencji w białym kolorze. Bardzo wydajna. Zużyłam pół saszetki. Efekt po zastosowaniu naprawdę świetny. Włosy mięciutkie, wygładzone, niepuszące się.
Podsumowując zmieniłabym jedynie konsystencję rekonstruktora lub po prostu aplikowała za pomocą spryskiwacza. Efekt jaki dają te kroki jest naprawdę świetny.
Włosy pozostawiłam do samodzielnego wyschnięcia, były one gładkie i sypkie, a dodatkowo każdy wyczuwał naprawdę intensywny zapach włosów, który utrzymywał się do następnego mycia.
Zastanawia mnie jedynie czy przy dłuższym stosowaniu produkty nie spowodowałby wysuszenia skóry głowy- mam takie wrażenie, że została ona lekko przesuszona, chyba że jest to efekt dobrze działającego oczyszczająco szamponu (?).
Szkoda, że produkty te są bardzo drogie bo cały zestaw kosztuje ok. 250 zł.
Szkoda, że produkty te są bardzo drogie bo cały zestaw kosztuje ok. 250 zł.
czwartek, 21 listopada 2013
Jajko vs. Gruszka czyli Beauty Blender i jego odpowiednik
Od praktycznie dwóch lat nie rozstaję się z osławioną gąbeczką BeautyBlender. Kupiłam ją gdy była nowością i od tamtej pory zrezygnowałam z pędzli do podkładów.
Obecnie mam na stanie nową i starą, ale ciągle w pamięci miałam recenzje dziewczyn, które pisały, że podróbka jest równie dobra. Postanowiłam to zweryfikować, bo skoro podróbka za 15 zł jest równie dobra jak oryginał za 80 to po co przepłacać.
Na allegro znalazłam kilka aukcji z jajkami identycznymi, ale skusiłam się na wybór gruszki, ot tak dla odmiany.
Na zdjęciach porównuję nowe produkty, które nie były używane.
Na pierwszym zdjęciu suche blendery. Jak widać są takich samych wielkości.
piątek, 25 października 2013
Cosmabell, SPA FOOT PEEL czyli skarpetki złuszczające
Jakiś czas temu dość głośno (szczególnie na Youtube) zaczęło być o preparatach złuszczających do stóp zawartych w postaci nasączonych skarpetek. Dziewczyny bardzo pochlebiały tym produktom, a mi coraz bardziej rosła ochota na wypróbowanie tak owych skarpetek. Na rynku nie ma ich zbyt dużo. Jedną z polskich marek jest Cosmabell, która planuje zrewolucjonizować tradycyjne spojrzenie na pielęgnację stóp, a SPA FOOT PEEL jest ich pierwszym produktem. Firma zapewnia, że co 3 miesiące wprowadzi na rynek coś nowego - już nie mogę się doczekać! :)
Kilka słów od producenta:
Aktywny kompleks kwasów AHA + BHA intensywnie złuszcza martwy naskórek, dzięki czemu usuwa szorstką skórę piet, a także odciski i modzele. Stosujesz raz i przez kilka tygodni cieszysz się idealnie gładką skórą!
Foot Peel to preparat stworzony wyłącznie z naturalnych roślinnych składników! Oczyszcza Twoje stopy i jednocześnie je pielęgnuje. Kosmetyk dostosuje się do Ciebie – usunie tylko ten naskórek, który nie jest Ci potrzebny!
Skład produktu dla zainteresowanych:
Padnie pytanie jak stosować? Opakowanie przedstawia cały proces w kilku bardzo zrozumiałych punktach, w związku z czym zamieszczam zdjęcie, bez zbędnych opisów:
Produkt otrzymujemy w estetycznym opakowaniu w postaci kartonowej, na której opisane są szczegóły zabiegu, a same skarpetki znajdują się w szczelnie zamkniętym opakowaniu. Po otwarciu skarpetek poczułam zapach spirytusu. Dlatego też nie polecałabym stosowania zabiegu osobom, które mają rany na stopach gdyż może wywołać to pieczenie.
Jeśli chodzi o zabieg to miałam wątpliwości czy np. kwasy nie wywołają uczulenia, poparzeń, czy nie "ściągną" mi za dużo skóry, czy nie powstaną mi rany. Byłam ich strasznie ciekawa, a z racji tego, że jest to nowość na rynku, a także dla mnie - miałam różne obawy. Obawy dosięgały mnie również dlatego, że nigdzie nie mogłam zobaczyć efektu przed i po. Jednak żadnych skutków ubocznych nie doznałam.
Podczas samej aplikacji nic mnie nie piekło, nic nie szczypało. Zgodnie z zaleceniami na produkt założyłam skarpetki, aby kwasy lepiej zadziałały. I tak przez 120 min. spokojnie relaksowałam się w nich przed telewizorem, a gdy miałam potrzebę przejść gdzieś po domu to to robiłam, więc nie ograniczają nas ruchowo.
Przez kolejny tydzień czekałam na rezultaty. Miałam wrażenie, że z dnia na dzień skóra staje się coraz bardziej przesuszona i napięta, aż czwartego dnia zaczęła się złuszczać. Podczas schodzenia naskórka nic nie boli, nic nie piecze. W dniu 6 był największy stan złuszczania, które natężało się po kąpieli kiedy naskórek zmiękł. Denerwujące były tylko te 'farfocle" w ciągu dnia, ponieważ czasem gilgotało mnie to pomiędzy palcami i ogólnie było to dziwne uczucie. Dodam jeszcze, że u mnie cały zabieg nie trwał 7 dni, dopiero na 11 dzień miałam stopy bez złuszczającej się skóry, jednak z przedniej części stopy, gdzie skóra jest delikatna skóra łuszczy się do dziś co jest irytujące. Nie wyobrażam sobie zrobić takiego zabiegu w lato kiedy stopy zazwyczaj są odsłonięte.
Po zakończonej kuracji faktycznie stopy pozbawione były części naskórka, ale np. na piętach jeszcze coś tam zostało. Zanim skóra zeszła w tym topornym czasie, to zdążył narosnąć nowy naskórek i w zasadzie stopy już wróciły do stanu sprzed kuracji.
Jeśli chodzi o zabieg to miałam wątpliwości czy np. kwasy nie wywołają uczulenia, poparzeń, czy nie "ściągną" mi za dużo skóry, czy nie powstaną mi rany. Byłam ich strasznie ciekawa, a z racji tego, że jest to nowość na rynku, a także dla mnie - miałam różne obawy. Obawy dosięgały mnie również dlatego, że nigdzie nie mogłam zobaczyć efektu przed i po. Jednak żadnych skutków ubocznych nie doznałam.
Podczas samej aplikacji nic mnie nie piekło, nic nie szczypało. Zgodnie z zaleceniami na produkt założyłam skarpetki, aby kwasy lepiej zadziałały. I tak przez 120 min. spokojnie relaksowałam się w nich przed telewizorem, a gdy miałam potrzebę przejść gdzieś po domu to to robiłam, więc nie ograniczają nas ruchowo.
Przez kolejny tydzień czekałam na rezultaty. Miałam wrażenie, że z dnia na dzień skóra staje się coraz bardziej przesuszona i napięta, aż czwartego dnia zaczęła się złuszczać. Podczas schodzenia naskórka nic nie boli, nic nie piecze. W dniu 6 był największy stan złuszczania, które natężało się po kąpieli kiedy naskórek zmiękł. Denerwujące były tylko te 'farfocle" w ciągu dnia, ponieważ czasem gilgotało mnie to pomiędzy palcami i ogólnie było to dziwne uczucie. Dodam jeszcze, że u mnie cały zabieg nie trwał 7 dni, dopiero na 11 dzień miałam stopy bez złuszczającej się skóry, jednak z przedniej części stopy, gdzie skóra jest delikatna skóra łuszczy się do dziś co jest irytujące. Nie wyobrażam sobie zrobić takiego zabiegu w lato kiedy stopy zazwyczaj są odsłonięte.
Po zakończonej kuracji faktycznie stopy pozbawione były części naskórka, ale np. na piętach jeszcze coś tam zostało. Zanim skóra zeszła w tym topornym czasie, to zdążył narosnąć nowy naskórek i w zasadzie stopy już wróciły do stanu sprzed kuracji.
Tak prezentują się skarpetki, na nie nałożyłam jeszcze tradycyjne.
Stan początkowy moich stóp. Miejscowo nagromadzony naskórek, zdjęcie celowo mocno zbliżone aby można to było lepiej zobaczyć.
A pięty prezentowały się mniej więcej tak:
I w trakcie złuszczania, wybaczcie gorszą jakość ale poniższe zdjęcia robione były późnym wieczorem.
W kolejnych dniach, szczególnie po kąpieli było gdy naskórek zmiękł było jeszcze gorzej, oto nocne zdjęcia:
Nie wrzucam zdjęć "po" bo już na powyższym zdjęciu widać miejsca, w których naskórek się złuszczył. Z efektów jestem zadowolona bo duża część naskórka została zlikwidowana, ale nie jest to całkowite wyeliminowanie. Mam mieszane uczucie co do tego typu produktów. Po całkowitym złuszczeniu się naskórka muszę zadbać o ich nawilżenie bo już się o to dopominają. Jestem ciekawa czy skarpetki sprawdziłby się na zaawansowanym zrogowaceniu.
Dajcie znać co o tym sądzicie? :)
piątek, 24 maja 2013
Yves Rocher, Krem na pierwsze zmarszczki 25+ NOSITOL VÉGÉTAL
Od producenta:
Krem na dzień Soin optimal na pierwsze zmarszczki zawiera innowacyjny składnik, inositol roślinny, który potrafi na nowo usprawnić oddychanie komórkowe. Poprawia się zdolność nawilżania, ochrony i samoregeneracji skóry. Twarz jest odprężona, cera promienna, a zmarszczki wygładzone.
Plusy produktu:
Świeża, stapiająca się ze skórą konsystencja, nadająca skórze miękkość i matowy wygląd. Nie zatyka porów.
Kilka słów ode mnie:
Produkt zakupiłam na stronie producenta http://www.yves-rocher.com.pl w cenie promocyjnej. Jego standardowa cena to 79 zł- co jest dość sporo jak za krem do twarzy. Ale nie ukrywam, że jestem w stanie tyle za niego zapłacić bo jest świetny.
Kremik ma bardzo ciekawe opakowani, które kojarzy mi się z ufo.
Zapach jest dość mocno wyczuwalny ale nie irytujący, ciężki do opisania- ale z kategorii "świeżej".
Konsystencja jest bardzo lekka i rzadka przez co kosmetyk nie jest wydajny.
Błyskawicznie wchłania się w skórę dając uczucie bardzo świeżej i delikatnej cery.
Bardzo fajnie nawilża jak na tak lekką konsystencję.
Stosuję go na dwa sposoby: jako kremik na noc gdy nie potrzebuję mocnego nawilżenia bądź mieszam go z kremem z SPF 50, który jest bardzo tłusty dzięki czemu moja skóra lepiej się prezentuje i lepiej wygląda pod makijażem.
Najistotniejszym dla mnie aspektem jest fakt, że nie zapycha porów.
Z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt, szkoda tylko, że cena jest tak wysoka.
środa, 20 marca 2013
** Maybelline, Dream Fresh BB Cream (Krem BB 8 w 1)**
Dziś recenzja kremu BB od Maybelline czyli Dream Fresh BB Cream (Krem BB 8 w 1), który urzekł mnie swoim zastosowaniem jako baza pod podkład.
Kupiłam ten produkt zachęcona recenzjami, wówczas gdy była promocja w Rossmannie -40% o ile dobrze pamiętam kosztował mnie ok 20 zł. Podchodziłam do niego 3 razy aż w końcu wzięłam kolor najjaśnijszy w odcieniu Fair.
Na dłoni, czy w opakowaniu wydaje się być ciemny- co też mnie odpychało od jego zakupu, jednak po roztarciu stapia się ze skórą.
Po roztarciu:
Jeśli chodzi o stosowanie go samodzielnie:
Kupiłam ten produkt zachęcona recenzjami, wówczas gdy była promocja w Rossmannie -40% o ile dobrze pamiętam kosztował mnie ok 20 zł. Podchodziłam do niego 3 razy aż w końcu wzięłam kolor najjaśnijszy w odcieniu Fair.
Na dłoni, czy w opakowaniu wydaje się być ciemny- co też mnie odpychało od jego zakupu, jednak po roztarciu stapia się ze skórą.
Po roztarciu:
Mimo wszystko na ręce i w tym oświetleniu wypada ciemno. Jednak na twarzy wyrównuje koloryt i nie jest ciemnym odcieniem.
Kupiłam go z myślą o lecie, aby stosować go jako lekki zamiennik podkładu. Użyłam go kilka razy i jakoś nie czuje się w nim dobrze. Jestem przyzwyczajona do kryjących podkładów i efekt krycia mnie nie zadowala.
Znalazłam jednak jego inne zastosowanie- stosuję go jako "baza" pod lekkie podkłady. I tu sprawdza się idealnie i w tej roli jest moim faworytem. Mam rozszerzone pory, a on bardzo fajnie wypełnia je po czym, po nałożeniu lekkiego podkładu cera wygląda 100 razy lepiej niż tylko z podkładem.
Jeśli chodzi o stosowanie go samodzielnie:
- można stosować go na krem lub bez kremu,
- nie roluje się,
- daje efekt rozświetlonej cery, ale nie tłustej
- mimo wszystko zawsze przypudrowuje go, przez co dłużej się utrzymuje i mniej błyszczy,
- kryje bardzo słabo, ale jego zadaniem jest jedynie wyrównanie kolorytu i tu sprawdza się dobrze
- nie wysusza skóry,
- duży plus za wysoki filtr SPF 30,
- nie zapycha porów
- nie jest tłusty co jest dużym plusem przy wysokich filtrach
Jeśli chodzi o stosowanie go jako baza pod podkład:
- wówczas zależnie od potrzeb mojej cery używam krem nawilżający- krem BB - podkład lub sam krem bb i na niego podkład,
- idealnie wypełnia pory przez co po nałożeniu podkładu twarz wydaje się gładsza niż zwykle, czyli według mnie "polepsza" jakość podkładu,
- podkład się nad nim nie roluje,
- podkład nie traci na trwałości,
- cera wydaje się bardziej nieskazitelna,
- w takiej wersji wymaga przypudrowania,
- wydaje mi się, że przyśpiesza przetłuszczanie się strefy T w moim przypadku.
Jeśli będzie się sprawdzał jak dotychczas to na pewno wrócę do tego produktu gdy mi się skończy. Być może w upalne lato zacznę stosować go samodzielnie ale w sezonie zimowo, wiosennym i jesiennym stawiam na lepsze krycie. Polecam go też osobą o jasnej karnacji, ponieważ kolor na prawdę ładnie wtapia się w cerę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)