środa, 11 lutego 2015

Maska do włosów z jedwabiem Sleek Line "Repair"

Maski do włosów używam od kilku lat, z powodzeniem zamieniłam je za tradycyjne odżywki. Moim zdaniem maski są treściwsze, gęstsze i zdecydowanie lepiej i szybciej działają na włosy. Pomimo, że maski powinno stosować rzadziej i trzymać na włosach dłużej, ja użytkuję je dwojako. Pierwszy sposób oczywiście jako tradycyjna maska, a drugi jako odżywka do włosów, którą trzymam na włosach nie dłużej niż 2 minuty. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdza się u mnie fryzjerska maska do włosów, lubiana przez sporą rzeszę kobiet to zapoznajcie się z moją opinią.

Maska ta skierowana jest do włosów suchych oraz tych zniszczonych po zabiegach fryzjerskich. Jej zadaniem jest zregenerować i odżywić włosy na całej ich długości, czego efektem ma być ich połysk i zdrowy wygląd.
Produkt jest w dużym - bo aż litrowym - opakowaniu. Jego konsystencja jest bardzo gęsta co jest dla mnie bardzo ważne, bo przy moich długich włosach zdecydowanie nie spływa z włosów. Zapach maski bardzo przypadł mi do gustu, jest on intensywny i otula sobą włosy, które pachną przez bitą dobę po umyciu. Bardzo lubię ten efekt.


Działanie - to rzecz najważniejsza. Dla mnie ważne jest by maska w szybki sposób ułatwiała rozczesywanie włosów oraz odżywiała je. Ten produkt spełnia moje wymagania w 100%. Zazwyczaj na włosach trzymam ją przez ok. 3 minuty. Po tym czasie włosy zdecydowanie się miękkie, łatwo się rozczesują, a dodatkowo pięknie pachną. Jej główne działanie określiłabym jako wygładzające - dzięki niej włosy się nie puszą, a ja nie mam potrzeby ich wygładzania ( a wiecie, że nie używam prostownicy więc ten czynnik jest dla mnie jednym z kilku priorytetów).
Jeśli chodzi o obciążanie włosów to nie mam z tym problemów, ale też chcę zaznaczyć, że nie aplikuję żadnych masek na skalp.



Podsumowując polecam ten produkt wszystkim dziewczyną, które cenią sobie łatwość rozczesywania, zapach włosów, a przede wszystkim ich lekkość i wygładzenie.

31 komentarzy:

  1. Kosmetyki do włosów z linii Sleek Line - naprawdę pięknie pachną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie spróbuje jak wykorzystam kallosy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli radzi sobie z puszeniem włosów, to już mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po tym co przeczytałam chyba kupię tą maskę bo moje włosy są trochę zniszczone. :/
    bardzo fajnie czyta się twoje posty :) obserwuję, jeśli spodoba ci się mój blog - zaobserwuj zeby być na bieżąco :)
    http://wrblfashn.blogspot.com/2015/02/lazy-day-routine.html

    OdpowiedzUsuń
  5. z tego co czytam jest to maska dla moich włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno by mu się spodobała :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kiedyś od nich taki spray do włosów do wykończenia fryzury i włosy po nim pachniały caały dzień jak po wyjściu od fryzjera :) Maski nie miałam, ale chętnie bym ją sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie kosmetyki tej firmy mają to do siebie. Moje włosy również tak pachną po jej zastosowaniu. Coś czuję, że skuszę się w przyszłości ponownie na tę firmę :)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy produkt :) ja na razie mam zapas maski z Kallosa :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam nigdy nic z tej firmy, ale brzmi ciekawie. Czasem nie mam czasu na dłuższe trzymanie maski, odżywki itd i wtedy takie produkty są bardzo przydatne

    OdpowiedzUsuń
  10. coś dla mnie bo mam mocno przesuszone włoski:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kusi mnie ta maska już od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale kusisz! Gdyby nie jej ogromne opakowanie! Obiecałam sobie, że póki nie wykorzystam litrowego Kallosa nie kupię żadnej innej maski! I już nigdy nie wrobię się w taką pojemność! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, taka pojemność jest uciążliwa. Najgorzej jest gdy produkt się nie sprawdza. Na szczęście ten był strzałem w 10 ;)

      Usuń
  13. ciekawy produkt, może się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna maska, ja stawiam narazie jednak na Kallos ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi Kallos po prostu się już znudził, a miałam kilka dobrych litrów :) Mimo to, Sleekowa lepiej działa na moje włosy.

      Usuń
  15. Mam już... sama nie wiem które opakowanie tej maski :) Bardzo ją lubię, zwłaszcza zimą.

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mam problem z wykończeniem masek do włosów o pojemności 200 ml. a litrową to miałabym chyba pół życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, ja korzystam z niej w dużych ilościach, a wspierają mnie siostra i mama więc nie jest źle :)

      Usuń
  17. Szukałam dobrej maski, chętnie wypróbuję i zobaczę jak działa na moich wlosach:-*

    OdpowiedzUsuń
  18. Chętnie bym wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też uwielbiam Sleek Line! Te kosmetyki naprawdę mają coś w sobie. Zauważyłam, że jako jedne z niewielu skutecznie ujarzmiają moje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  20. mam ją na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  21. już dawno miałam zakupić ten produkt, lecz nigdy nie sięgnęłam po niego chyba czas to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  22. uwielbiam tą linię za zapach i z pewnością nie raz do niej wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie sprawdził się u mnie Kallos, więc może kiedyś skuszę się na tę firmę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Najlepszy jedwab do włosów jaki miałam, pochodzi od firmy stapiz i jest właśnie z tej serii - włosy rzeczywiście pachną calutki dzień, najbardziej kiedy dostaną trochę wilgoci - podczas kąpieli np. :) Niestety szampon i maska z tej serii okropnie wysuszają włosy, więc do moich i tak już suchych się nie nadają...
    Dobrze, że mi przypomniałaś o nich - muszę wrócić do ulubionego jedwabiu!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wczoraj zakupiłam w salonie fryzjerskim:) Też szykuje o niej oddzielny post na blogu:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!