O szczotce do włosów Tangle Teezer słyszała chyba większość osób buszująca w strefie "beauty". Jest to najpopularniejsza szczotka do rozczesywania włosów na świecie, która obecnie dostępna jest w wielu przeróżnych wariantach począwszy od tradycyjnej, poprzez kompaktową, kończąc na wersjach skierowanych do naszych najmłodszych, długowłosych pociech. Moją przygodę z tym fenomenem zaczęłam jakieś trzy lata temu. Wówczas byłam sceptycznie nastawiona, po pierwszym użyciu zostałam wręcz rozczarowania dla daję słowo - ta szczotka działa inaczej niż standardowa i potrzeba czasu aby się z nią oswoić. W tym momencie moją jedyną szczotką, którą używam jest słynna TT.
Przeglądając katalog z Avonu mojej teściowej dostrzegłam, że jest w nim dostępna oryginalna szczotka TT. Niedługo po tym przyniósł mi ją Święty Mikołaj ;)
W moim przypadku nie obyło się bez wypróbowania tańszego zamiennika, który dostępny jest m.in. w Rossmannie - skusiła się na niego moja siostra - niestety po kilku tygodniach szczotka wygląda gorzej niż moja trzyletnia, która nadaj świetnie działa, a jej defekty to lekko powyginane ząbki na obrzeżach.
Dla mnie jest to produkt typu must have, który muszę mieć i bez niego nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Polecam dołożyć troszkę więcej pieniążków i sięgnąć po oryginał ponieważ mój przypadek potwierdza, że wraz z ceną otrzymujemy zdecydowanie lepszą jakość.
Post ten powstał głównie z myślą, aby poinformować Was o dostępności kultowej szczotki w katalogach Avonu - wiem, że wiele z moich czytelników jest konsultantkami, które mogą wypróbować ją troszkę taniej. Ze swojej strony mogę polecić i podpisuję się pod wszystkimi pozytywnymi opiniami.