sobota, 15 marca 2014

Lovely, Nude Make Up Kit

Jakiś czas temu w blogosferze zawrzało - i w zasadzie nadal wrzy - na temat paletki Lovely. Zapewnie większość z Was, które regularnie śledzą blogi wie, o którą chodzi. Sama pisałam też o niej na INSTAGRAMIE. Większość dziewczyn ma bardzo duży problem aby ją zastać na rossmannowskiej półce. Ja w zasadzie nie planowałam jej zakupu, ale skusiłam się w zasadzie tylko dlatego, że zastałam 3 sztuki, grzecznie leżące na swoich miejscach- pomyślałam, że to jakiś znak :)



środa, 5 marca 2014

Słów kilka o tonikach

Kiedyś nie używałam toników wcale... później zagłębiając się w blogosferę bardzo popularny był ogórkowy tonik z Ziaji, który zakupiłam ale jakoś wybitnie mi nie odpowiadał, później miałam Nivea, który zawierał alkohol i potwornie wysuszał twarz. 
Tak mniej więcej rozpoczęła się moja przygoda z tonikami. Nie używam ich strasznie regularnie - staram się, ale mi to nie wychodzi. Mimo wszystko od jakiegoś czasu próbuję się pilnować aby przy wieczornej pielęgnacji przemyć twarz tego typu miksturą w ramach pozbycia się ostatecznych zanieczyszczeń i tonizacji buzi. 


poniedziałek, 24 lutego 2014

Flos Lek, Żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą do powiek i pod oczy

O firmie Flos Lek dowiedziałam się już dawno temu dzięki blogosferze. Zachęcona opiniami skupiłam się na kremy do twarzy, które bardzo lubię za delikatne działanie i niezapychające w nich składniki. Jednak głównym punktem rozpoznawczym tej marki - według mnie - są słynne żele pod oczy i na powieki, które dostępne są w tubkach oraz słoiczkach. Sama niedawno skusiłam się na jeden z żeli.


Żel ma za zadane usuwać "objawy zmęczenia, łzawienia, podrażnienia i pieczenie okolic oczu, spowodowane warunkami atmosferycznymi, przebywaniem w suchych pomieszczeniach, niewyspaniem. Zastosowany w recepturze wyciąg ze świetlika wykazuje własności przeciwzapalne oraz kojące a ekstrakt z zielonej herbaty przeciwświądowe."


Głównie kierowałam się jego właściwościami kojącymi i niwelującymi zmęczenie. Zaznaczę też, że wiele produktów pod oczy powoduje u mnie pieczenie, czasem łzawienie, a wiele kremów po prostu robi mi okropny rumień pod oczami- moja skóra jest wrażliwa i muszę być ostrożna. Mimo tego żel nie wywołał u mnie żadnych reakcji alergicznych. 
Bardzo łatwo i płynnie się go aplikuje i jest szalenie wydajny, a do tego bardzo tani ( niecałe 7 zł). 
Po aplikacji wydaje mi się, że oczy się odświeżają, spowodowane jest to zapewne formułą żelową która jest lżejsza niż kremy. 
Żel szybko się wchłania i nałożony grubą warstwą po wchłonięciu staje się delkatnie lepki, jednak cieńką warstwo nadaje się pod makijaż i tak też go używam.



Dla mnie żel pisuje się dobrze, nie jest to jakiś super efekt, ale jako lekki i odświeżający nawilżacz sprawdza się idealnie. 
Dodatkowo można go stosować beż ograniczeń wiekowych więc jest to fajna opcja dla młodych dziewczyn, które zaczynają "kombinować" z pielęgnacją wokół oczu.

niedziela, 23 lutego 2014

Organizery na kosmetyki / biżuterię w Biedronce!

Przeglądając blogi, a szczególnie śledząc vlogerki urodowe na youtube, często przy okazji pokazywania widzom toaletki, dziewczyny pokazują organizery na kosmetyki. 
Na co dzień nie spotykam ich w sklepach, a wiem, że wiele dziewczyn chciałaby takie mieć.
Otóż Biedronka po raz kolejny pomyślała o nas :)

Od 3 marca wchodzi nowa gazetka, a wraz z nią różne pierdółki do dekoracji mieszkania.
Nic szczególnie nie wpadło mi w oko poza organizerami, które w dodatku są stosunkowo tanie.


Oferta organizerów obowiązywać będzie od 13 marca. 
Na pewno pójdę upolować któryś z nich, ponieważ szukam czegoś przejrzystego na biżuterię, a to jest świetną opcją.


Dajcie znać co o tym sądzicie?! :)



sobota, 15 lutego 2014

Post o witaminowym kremie do rąk


Jeszcze kilka miesięcy temu w zupełnie nie potrzebowałam kremów do rąk. Dłonie miałam "normalne" i ich pielęgnacja ogarniała się praktycznie do zera. Jednak od pewnego czasu bardzo się przesuszają i maltretuję krem za kremem.
Dziś kilka słów na temat kremu witaminowego firmy Anatomicals.

Skład produktu:


Jest to krem witaminowy przeznaczony do codziennej pielęgnacji. Na co dzień znajduje się on w mojej pracy gdzie raz czy dwa razy dziennie kremuję nim ręce i tu sprawdza się idealnie. Jest lekki, szybko się wchłania i ma delikatny, powiedziałabym lekko cytrynowy zapach. Fakt, że nie pozostawia tłustego filmu sprawia, że mogę używać go w pracy bez obaw, że utłuszczę dokumenty.
Dodatkowo podoba mi się opakowanie, ponieważ jest takie inne ;)
Jeśli chodzi o stopień nawilżenia jaki daje to nie jest to coś nadzwyczajnego. Ten krem nie nawilży mocno wysuszonych dłoni, jest po prostu idealny na dzień. 
Na koniec wspomnę, że kosztuje ok. 12 zł, ale w zasadzie nie wiem gdzie stacjonarnie można go kupić, ponieważ swój egzemplarz miałam w grudniowym ShinyBoxie.

A oto ciekawostka z opakowania:



piątek, 31 stycznia 2014

Mam i ja...

Dorwałam ją i ja, 
w zasadzie przez przypadek bo nie planowałam zakupu.
Mimo wszystko kupiłam na spróbowanie zachęcona "szałem" na nią.
Ale chyba się nie polubimy...


sobota, 25 stycznia 2014

Scandic Line Maska nawilżająca z ekstraktem z owoców

Podczas trwania Dnia Darmowej Dostawy w sklepie http://epelo.pl skusiłam się na kolejną porcję litrowych, fryzjerskich masek, które używam w codziennej pielęgnacji włosów jako odżywki. Są znacznie gęstsze, treściwsze i zdecydowanie lepiej działają na włosy, a dodatkowo bardzo tanie. Tym razem recenzja tej, której używam i używać będę przez dobrych kilkanaście tygodni.


Od producenta: Maska o działaniu intensywnie nawilżającym i rewitalizującym włosy. Ułatwia rozczesywanie i działa antystatycznie, zapobiegając plątaniu i puszeniu się. Zawarty w masce glikol propylenowy zatrzymuje wodę we wnętrzu włosa, dzięki czemu pozostają dogłębnie nawilżone, gładkie i mniej łamliwe. Formułę maski wzbogacono wyciągiem z awokado, brzoskwini, jabłka i papai, który transportuje niezbędne minerały bezpośrednio do cebulek włosów, wzmacniając je i wyraźnie odżywiając.

Sposób użycia: niewielką ilość maski wmasuj w wilgotne włosy, pozostaw na 5-10 minut i obficie spłucz wodą. Działanie maski przyspieszysz nakładając na włosy czepek i owijając głowę ręcznikiem.

Skład:


Kilka słów ode mnie: Litrową maskę wraz z pompką kupiłam za ok. 16 zł. Ma ona bardzo delikatny, faktycznie owocowy zapach, który utrzymuje się na włosach ale nie jest nachalny. Wyczuwam go wtedy gdy wącham włosy.
Ma gęstą konsystencję, a to właśnie w maskach cenię najbardziej. Nieduża ilość wystarczy aby pokryć włosy. Tak jak wspomniałam najczęściej stosuję ją po prostu jako odżywkę i nakładam na ok. 1 minutę od połowy długości. Co jakiś czas nakładam na całą głowę jako maskę ale tutaj muszę uważać bo są momenty, w których przeciąża mi włosy.
Stosowana w codziennej pielęgnacji jest bardzo dobrym produktem. Ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy ale na długości ich zupełnie nie obciąża (latte czyli maska mleczna Kallos jest wg. mnie bardziej obciążająca). Dodatkowo jest tania, higieniczna i ładnie pachnie. Ja jestem na tak. 
Bardzo lubię maski fryzjerski w litrowych opakowaniach, mam już kilka dobrych litrów za sobą, a w zapasach kolejna przede mną. 



Dajcie znać co o niej sądzicie.

niedziela, 12 stycznia 2014

Pierwsze wrażenia: CHEINCE, KeraBond: szampon, olejek, maska


Kilka słów o produktach, znalezionych w internecie:
 Szampon nawilżający łączący podwójne działanie eliminujące konieczność stosowania oddzielnych środków przygotowujących włosy do zabiegu rekonstrukcji. Oczyszcza włosy z blokujących osadów i "uaktywnia" procesy umożliwiające skuteczną odbudowę mostów keratynowych. Posiada właściwości głębokiej penetracji wewnętrznej struktury włosa dostarczając do jego wnętrza (za pomocą molekularnych liposomów) czyste związki aminokwasów i naturalnych substancji nawilżających. Wpływa na szybką poprawę jakości zniszczonej struktury włosów przywracając im naturalny połysk oraz siły witalne. Rewitalizuje i uelastycznia włosy "zmęczone" oraz neutralizuje związki chloru zawarte w wodzie.

Keratynowo-aminokwasowy olejek rekonstrukcyjny o intensywnie wzmocnionym działaniu odbudowującym. Skoncentrowany kompleks witamin i minerałów posiadający właściwości głębokiej odbudowy wewnętrznej struktury włosa. Unikatowa technologia liposomowa umożliwiająca dostarczanie do wnętrza włosów pełnego kompleksu multiwitamin i naturalnych substancji anty utleniających, odbudowująca i zasklepiająca ich zdegradowaną strukturę. Chroni włosy przed starzeniem, zapobiega łamliwości, rozdwajaniu zniszczonych końcówek oraz intensywnie nawilża. Nadaje elastyczność, sprężystość, jedwabistość i wyjątkowy połysk. Zabezpiecza substancje wzmacniające przed ich wypłukaniem przez wodę.

Maska - specjalistycznie opracowany keratynowo-aminokwasowy rekonstruktor do włosów, o wzmocnionym działaniu odbudowującym. Posiada właściwości głębokiej penetracji wewnętrznej struktury włosa. Zawiera najważniejsze związki z grupy amino-kwasów mających udział w budowie włosów oraz naturalne substancje intensywnie nawilżające. Rekonstruuje połączenia strukturalne, uzupełnia ubytki keratynowe wywołane substancjami chemicznymi oraz zasklepia zewnętrzne łuski włosa zatrzymując tym samym aktywne substancje odżywcze w jego wnętrzu. Przywra
ca kwasowe Ph. Preparat reguluje stopień wilgotności, nadając włosom sprężystość, miękkość, połysk i naturalną formę. Ze względu na optymalne działanie rekonstrukcyjne linii produktów KERABOND wyeliminowana została konieczność używania dodatkowych balsamów zmiękczających do włosów.



Moje pierwsze odczucia:

Szampon: bezbarwny o bardzo lejącej konsystencji. Mimo to dobrze się pieni i bardzo ładnie domywa włosy. Jedna saszetka starczyła na jedno umycie długich włosów. Zapach delikatny, pudrowy wpadające minimalnie w męskie tonacje.

Olejkowy rekonstruktor: tu doznałam szoku bo spodziewałam się czegoś tłustego - olejkowego. A otwierając opakowanie wypłynęło mi z niego dużo produktu i rozlało się. Konsystencje wody, zapach i skład alkoholowy do tego stopnia, że fioletowa saszetka odbarwiła się. Bardzo ciężko jest go zaaplikować i wmasować we włosy z racji jego wodnej konsystencji. Po aplikacji na dłoniach miałam delikatnie tłustą powłoczkę. Jednak to wszystko zrekompensował efekt po spłukaniu włosów ciepłą wodą. Były gładziutkie, jakby rozczesane, miękkie. Jakby po zastosowaniu dobrej maski.



Maska: standardowej konsystencji w białym kolorze. Bardzo wydajna. Zużyłam pół saszetki. Efekt po zastosowaniu naprawdę świetny. Włosy mięciutkie, wygładzone, niepuszące się.




Podsumowując zmieniłabym jedynie konsystencję rekonstruktora lub po prostu aplikowała za pomocą spryskiwacza. Efekt jaki dają te kroki jest naprawdę świetny.
Włosy pozostawiłam do samodzielnego wyschnięcia, były one gładkie i sypkie, a dodatkowo każdy wyczuwał naprawdę intensywny zapach włosów, który utrzymywał się do następnego mycia.
Zastanawia mnie jedynie czy przy dłuższym stosowaniu produkty nie spowodowałby wysuszenia skóry głowy- mam takie wrażenie, że została ona lekko przesuszona, chyba że jest to efekt dobrze działającego oczyszczająco szamponu (?).
 Szkoda, że produkty te są bardzo drogie bo cały zestaw kosztuje ok. 250 zł.

środa, 8 stycznia 2014

Podkłady i korektory dla jasnej karnacji.

Od zawsze mam bardzo jasną karnację, leżąc plackiem na plaży opale się do pewnego stopnia i później kompletnie nic mnie nie "chwyta". Często słyszę, że jestem blada i powinnam iść na solarium itp ale co mi to da skoro mnie po prostu słońce nie opala, a twarz zawsze mam bladą bo stosuję filtry UV aby nie mieć piegów.
Odkąd zaczęłam się malować miałam problemy ze znalezieniem podkładu.. robiłam cuda.. mieszałam, rozrabiałam i kombinowałam z podkładami, które i tak odznaczały się od mojej twarzy. Szukałam informacji w internecie ale każdy polecany podkład i tak był za ciemny. 
Pokaże Wam podkłady, które u mnie się sprawdzają - choć przyznam, że od jakiś dwóch lat nie jestem już ekstremalnie blada, ale sądzę, że dla wielu bladych, wpadających w żółte tony twarzyczek się sprawdzą.


niedziela, 5 stycznia 2014

Nowości z Marion

Dziś szybki post przesyłkowy, dawno takiego nie było bo po prostu nie otrzymywałam produktów do testów ani nie nawiązywałam współprac. Kiedyś zostałam wybrana przez Marion do testu farb do włosów, ale jak wiecie od pół roku nie farbuję włosów dlatego zrezygnowałam ale firma odezwała się i przesłała inne produkty :)
Po świętach dotarła do mnie przesyłka z firmy Marion z takimi oto produktami:


W paczce znalazłam:
  • Płyn utrwalający fryzurę dający długotrwały efekt, lśniący wygląd oraz zwiększoną objętość,
  • Olejki orientalne to produkt, którego jeszcze nigdy nie widziałam. Zawiera olejek jojoba i ze słonecznika, które mają zapewnić regenerację włosów.
  • Delikatny, dwufazowy płyn do demakijażu oczu z prowitaminą B5 oraz ekstraktem z rumianku. Cieszę się, że znalazł się w paczce ponieważ słynny micel z biedronki zaczął mnie uczulać i szukałam czegoś dwufazowego. 
  • Profesjonalna mikrodermabrazja dające delikatne złuszczenie dla cery suchej i normalnej. Składa się z trzech elementów: peelingu, serum i maski.
  • Parafinowa kuracja, która składa się z dwóch etapów: regenerującego peelingu oraz pielegnacyjnej maski parafinowej. W zestawie znajdują się również jednorazowe, foliowe skarpetki, które nakładamy po aplikacji maski. Jestem bardzo ciekawa produktu.
Zawartość przesyłki bardzo mi się podoba, znalazłam w niej ciekawe i różnorodne produkty, które na pewno wypróbuję i chętnie zrecenzuję.
Także recenzji możecie się spodziewać za niedługo. :)



czwartek, 2 stycznia 2014

Grudniowy, świąteczny ShinyBox

Święta już za nami, ale mimo wszystko przedstawiam Wam zawartość grudniowego, świątecznego ShinyBoxa,
którego sprawiłam sobie pod choinkę :)



W prześlicznym zielono czerwonym pudełku, którego zapomniałam sfotografować był:

  • Pełnowymiarowy tonik do twarzy z Organique, który kosztuje 73 zł.
  • Pełnowymiarowy krem do rąk z Anatomicals niezawierający parabenów. Jego cena to 12 zł.
  • Pełnowymiarowy blyszczyk do ust L'Oreal z serii Glam Shine, który używam bez przerwy. Koszt 35 zł.
  • Pełnowymiarowe bibułki do twarzy z pudrem Mat Express, firmy Marion, kosztujące 12 zł. 
  • Zestaw 3 fazowej rekonstrukcji do włosów firmy Kerabond, który starcza na jedno użycie. Koszt trzech saszetek to 14 zł.

Z wartości pudełka jestem zadowolona, choć liczyłam na peeling enzymatyczny z Organique. 

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to pudełka ShinyBox można zdobyć poprzez zbieranie punktów.
Oto link do rejestracji i zdobywania punktów: KLIK do SHINYBOX



poniedziałek, 30 grudnia 2013

TAG: Wszystko o oczach





1. Ulubiony krem/serum pod oczy?
Mam bardzo problematyczną cerę pod oczami. Pomimo pielęgnacji i młodego wieku mam sporo i to naprawdę głębokich zmarszczek. Wiele kremów pod oczy wywołuje u mnie pieczenie... ostatnio jednak skusiłam się na kremik intensywnie nawilżający z Dermedic, który może nie daje mega nawilżenia, ale nie podrażnia i koi.

2. Ulubiony korektor pod oczy?
Korektory lubię dwa, które stosuję w zależności od efektu, który chcę osiągnąć. Pierwszy z nich to Eveline dający efekt delikatnego krycia i rozświetlenia, drugi to słynny Collection dający dobre krycie.

3. Ulubiony produkt do brwi?
Do brwi używam henny, ale poza nią do codziennej stylizacji używam bezbarwnego żelu. Tym razem mam Essence ale za każdym razem kupuje coś innego.

4. Ulubiona baza pod cienie?
Baza to temat rzeka, bardzo lubiłam bazę z Hean, teraz posiadam Essence, która nie jest ideałem ale zła też nie jest.

5. Ulubiona paletka cieni? (musisz wybrać jedną)
Bardzo lubię brązy w paletkach z Hean w kolorze 408 Caffe Twist. Na zdjęciu to ta, którą mam najdłużej i która jest najbardziej wyeksploatowana.

6. Ulubiony płyn do zmywania makijażu oczu?
Oczywiście micel z BeBeauty z Biedronki. Choć odkąd używam dużego, limitowanego opakowania zaczyna szczypać mnie w oczy... Nie wiem z czego to wynika.

7. Ulubiony tusz do rzęs?
Lubię tusz z Maybelline, One by One dający fajnie pogrubienie.

8. Ulubiony eyeliner? (żelowy, kredka, w pisaku?)
Kiedyś używałam eyelinerów w żelu, ale notoryczne mycie pędzelków mnie irytowało przy codziennym makijażu. Dlatego od długiego czasu używam kredki żelowej z Avonu, która jest bardzo trwała.

9. Ulubiony pojedynczy cień?
Pojedynczych cieni nie mam wiele, ale ulubiony to cielisty cień z Marizy w kolorze 3 latte.

10. Ulubione okulary przeciwsłoneczne?
Mam wadę wzroku więc moje okulary przeciwsłoneczne muszą być korekcyjne. Są to okularki z Firmoo, które wygrałam w rozdaniu i jestem mega szczęśliwa, ponieważ super sprawdzają się podczas prowadzenia samochodu.


To na tyle :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Avon, Planet Spa, Dead Sea Minerals, Wygładzający peeling z minerałami z Morza Martwego

Będąc kilka dni u mojego chłopaka, miałam okazję użytkować produkt jego mamy, którym jest Avonowski peeling z minerałami z Morza Martwego. Postanowiłam, że zrobię zdjęcia i podzielę się z Wami moją krótką opinią na jego temat. Sama za kosmetykami Avonu jakoś szczególnie nie szaleję, ale kilka produktów pielęgnacyjnych bardzo sobie chwalę. Niestety z kolorówki na tą chwilę lubię jedynie kredkę żelową SuperShock, która jest naprawdę trwała.

Producent:
Wygładzający peeling do ciała z Minerałami z Morza Martwego. Pozostawia skórę gładką, rozświetloną i odświeżoną.



Skład produktu dla zainteresowanych:



Produkt znajduje się w szarej, estetycznie wyglądającej 150 ml tubce, która jest elastyczna i łatwo z niej wydobyć produkt. Peeling ma konsystencję żelu, który bardzo łatwo aplikuje się na skórę ciała. Jego poziom ostrości oceniam na średni, w swojej konsystencji ma mnóstwo delikatnych drobin w postaci przeźroczystych "minerałków" co zobrazowane jest na zdjęciu poniżej. Nie jest to peeling bardzo ostry, ale nie jest też delikatny. Bardzo dobrze, w delikatny sposób ściera naskórek, po czym skóra jest naprawdę miękka i przyjemna w dotyku. Dla mnie idealny pod tym względem. Bez problemu można go spłukać ze skóry, nie pozostawia po sobie żadnej tłustej warstwy. Jego zapach jest naprawdę bardzo przyjemny, należy do świeżej kategorii, ale na ciele nie pozostaje na długo. Dla mnie produkt świetnie się sprawdził i z chęcią kupiłabym go dla siebie. Jego wadami jest cena (ok. 30 zł) i problem z dostępnością (konsultantki lub allegro).


Dajcie znać co o nim sądzicie! :)


środa, 4 grudnia 2013

Firmoo mam i ja :)

Okulary Firmoo posiada już chyba większość bloggerek, w tym także i ja stałam się ich posiadaczką, z czego bardzo się cieszę :) Niedawno firma odezwała się do mnie i tak oto doszło do realizacji mojego zamówienia. Paczuszka doszła w niecały tydzień po złożeniu zamówienia, także naprawdę bardzo szybko. 


A tak prezentowała się zawartość przesyłki w której skład wchodzą:

  • okulary
  • futerał twardy
  • futerał miękki
  • ściereczka do czyszczenia
  • śrubokręcik, którym w razie potrzeby możemy dokręcić śrubki

A tak prezentują się okulary z bliska:



Na rynku znajdziemy wiele podobnych modeli w różnych kolorach. Jednak ja mam niedużą, pyzowatą twarz, której niekoniecznie one pasują. Gdy tylko zobaczyłam ten model wiedziałam, że to będzie to. Jest on  częściowo pół transparentny dzięki czemu twarz nie wydaje się przytłoczona wielkością oprawek. Jestem niesamowicie zadowolona z tego modelu i zdecydowanie był to dobry wybór- choć mój chłopak twierdzi, ze wyglądam jak jego dziadek ;D .
Firmoo w swoim asortymencie posiada wiele oprawek, a na wiele z nich już cieknie mi ślinka, bo lubię niebanalne oprawki :)


Jeśli jesteście zainteresowani to polecam śledzić ich facebooka lub po prostu stronę internetową http://www.firmoo.com/ ponieważ pojawia się tam wiele promocji, w tym nadal aktywna pierwsza para gratis, gdzie płacimy jedynie za koszt dostawy. A jeśli jesteś bloggerką możesz zgłosić się do programu partnerskiego, a być może Firmoo odezwie się do Ciebie.


Mam nadzieję, że podobają się Wam moje okularki i że to nie jest moja ostatnia para Firmoowek :)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Olejek rycynowy. Efekt na włosach przed i w trakcie


O olejku rycynowym nieraz czytałam dobre opinie, ale jakoś nigdy po niego nie sięgłam. Jest on dostępny w każdej aptece za ok. 3-6 zł, a ja ściągałam z internetu różne dziwne oleiste mazie zamiast wejść do pierwszej lepszej apteki :) Od niedawna używam go aplikując sporą ilość na całą długość włosa (nie skupiam się na nakładaniu go bezpośrednio na skalp). Związuje włosy w koczka i tak zostawiam na całą noc. Poniżej zamieszczam zdjęcie włosów po drugiej aplikacji.


Olejek rycynowy ma postać bardzo gęstej, tłustej, oleistej mazi, którą ciężko rozprowadza się na włosach.  Minusem jest buteleczka, której zepsuła się metalowa nakrętka i należy uważać aby się nie rozlał. Olejek aplikuję wcierając go w włosy pasmo po paśmie. Osobiście nie mam problemów z jego zmywaniem z włosów. Dla pewności myję włosy dwukrotnie (obecnie szamponem z Timotei) tworząc przy myciu sporą pianę, wmasowuję ją w całą powierzchnię. Na koniec nakładam maskę mleczną Kallos na ok 1-2 minuty. Maskę tą używam po każdym myciu jako odżywkę, ponieważ inaczej nie rozczesałabym włosów. Spłukuję całość i mam bardzo mięciutkie, zdrowo wyglądające, niepuszące się, a przede wszystkim błyszczące włosy. Wiele czytałam, że może on widocznie przyciemnić włosy, na co bardzo liczę ponieważ jak wiecie zapuszczam odrost i przydałoby się ściemnienie tych farbowanych. Póki co nie zauważyłam żadnej zmiany koloru.
Tak olejek rycynowy prezentuje się na włosach.


Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Kosztuje bardzo niewiele, jest wszędzie dostępny, wydajny, a przy tym naprawdę błyskawicznie wpływa na kondycję włosów. Żałuję, że wcześniej po niego nie sięgałam kiedy moje włosy wołały o pomstę do nieba. Póki co odstawiam wszystkie inne olejki bo po tym widzę, że spanie w tłustych i naolejonych włosach przez całą noc ma naprawdę sens.
A oto olejek, który obecnie używam. Kosztował ok. 6 zł w aptece.