Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hean. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hean. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2015

Wiosenne wyrzutki kosmetyczne

Dążąc do kosmetycznego minimalizmu postanowiłam po raz kolejny już przejrzeć zawartość swojej grupki kosmetyków. I tym razem nie obeszło się bez wyrzutków, których nie używałam już tak długo, że najzwyczajniej w świecie straciły swój termin ważności. Oczywiście to, że ich nie używałam było spowodowane różnymi czynnikami np. kosmetyk źle na mnie działał, nie spełniał moich oczekiwań, rozmazywał się, został odstawiony podczas zimy etc.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Wspomagacze malowania

Jak mogliście się przekonać we wpisie o moich porządkach, miałam bardzo dużo lakierów. Postanowiłam zostawić sobie tylko te ulubione. Jednak równocześnie z użytkowaniem kolorowych lakierów, moimi niezbędnikami są lakiery nawierzchniowe dające połysku oraz przyśpieszające wysychanie, a podstawą każdego manicure czy pedicure jest odżywka, która ląduje bezpośrednio na płytkę paznokcia.


poniedziałek, 30 grudnia 2013

TAG: Wszystko o oczach





1. Ulubiony krem/serum pod oczy?
Mam bardzo problematyczną cerę pod oczami. Pomimo pielęgnacji i młodego wieku mam sporo i to naprawdę głębokich zmarszczek. Wiele kremów pod oczy wywołuje u mnie pieczenie... ostatnio jednak skusiłam się na kremik intensywnie nawilżający z Dermedic, który może nie daje mega nawilżenia, ale nie podrażnia i koi.

2. Ulubiony korektor pod oczy?
Korektory lubię dwa, które stosuję w zależności od efektu, który chcę osiągnąć. Pierwszy z nich to Eveline dający efekt delikatnego krycia i rozświetlenia, drugi to słynny Collection dający dobre krycie.

3. Ulubiony produkt do brwi?
Do brwi używam henny, ale poza nią do codziennej stylizacji używam bezbarwnego żelu. Tym razem mam Essence ale za każdym razem kupuje coś innego.

4. Ulubiona baza pod cienie?
Baza to temat rzeka, bardzo lubiłam bazę z Hean, teraz posiadam Essence, która nie jest ideałem ale zła też nie jest.

5. Ulubiona paletka cieni? (musisz wybrać jedną)
Bardzo lubię brązy w paletkach z Hean w kolorze 408 Caffe Twist. Na zdjęciu to ta, którą mam najdłużej i która jest najbardziej wyeksploatowana.

6. Ulubiony płyn do zmywania makijażu oczu?
Oczywiście micel z BeBeauty z Biedronki. Choć odkąd używam dużego, limitowanego opakowania zaczyna szczypać mnie w oczy... Nie wiem z czego to wynika.

7. Ulubiony tusz do rzęs?
Lubię tusz z Maybelline, One by One dający fajnie pogrubienie.

8. Ulubiony eyeliner? (żelowy, kredka, w pisaku?)
Kiedyś używałam eyelinerów w żelu, ale notoryczne mycie pędzelków mnie irytowało przy codziennym makijażu. Dlatego od długiego czasu używam kredki żelowej z Avonu, która jest bardzo trwała.

9. Ulubiony pojedynczy cień?
Pojedynczych cieni nie mam wiele, ale ulubiony to cielisty cień z Marizy w kolorze 3 latte.

10. Ulubione okulary przeciwsłoneczne?
Mam wadę wzroku więc moje okulary przeciwsłoneczne muszą być korekcyjne. Są to okularki z Firmoo, które wygrałam w rozdaniu i jestem mega szczęśliwa, ponieważ super sprawdzają się podczas prowadzenia samochodu.


To na tyle :)

poniedziałek, 2 września 2013

Neon na zakończenie lata

W ten weekend wybierałam się na koncert - dzień przeplatał się słońcem i przelotnym deszczykiem - jednak mimo wszystko postawiłam na energetyzujące kolory na paznokciach, które dodają endorfin :)  W chwili pisania posta (2 dni po) pogoda w niczym nie przypomina już tamtych dni, dlatego postanowiłam wrzucić paznokcie w takich kolorach ot tak, na zakończenie lata.

Oto co miałam na paznokciach:


Kolorek różowy to bardzo ładny róż przełamany odcieniem maliny z serii NYC Long Wearing w kolorze 109 Pink Promenade, który nabyłam już jakiś czas temu w Pepco. Natomiast kolor pomarańczowy to lakier z firmy Hean w kolorze 802 dostępny w małych drogeriach. Na paznokciach mam odżywkę, a na nią po dwie warstwy lakierów, które moim zdaniem w duecie prezentują się bardzo ładnie. Lakiery bardzo szybko wyschły i nie porobiły mi się odgnioty, których bardzo nie lubię. Taki manicure utrzymuje się ok. 3-4 dni w zależności od prac, które wykonuję.



Jeśli ta ponura aura się nie zmieni będę zmuszona przerzucić się na jesienne, bardziej stonowane kolorki.
Jednak mam nadzieję, że wrzesień okaże się słoneczny.
Co sądzicie?

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Stare i Nowe w sierpniu

Od pewnego czasu przestałam magazynować kosmetyki i moja szafka, w której je przechowuję nie wygląda już jak przepakowana hurtownia. Powoli zużywam zapasy i nie kupuję nic nad wymiar. Po nowy produkt sięgam w momencie gdy poprzedni zupełnie nie sprostał moim oczekiwaniom lub gdy najzwyczajniej w świecie skończył mi się. 
Po lewej produkty, które osiągnęły denko, a po nowości.

Na pierwszy rzut moje ulubione żele, bardzo wydajne, gęste i ładnie pachnące i wygładzające skórę po goleniu. Następnym razem wypróbuję pianki z tej serii. Koszt ok. 6 zł.



Baza pod cienie z Hean jest bardzo dobrym produktem, lecz o bardzo dużej pojemności w związku z czym jej termin ważności skończył mi się w czerwcu. Mniejsza połowa ląduje w koszu, a na jej miejsce wskakuje baza do powiek i na usta z iGruszki. Zobaczymy jak się sprawdzi.


Ulubiony tusz do rzęs z Wibo, którego w najbliższym czasie nie zamienię. Używałam i drogich i tanich i wszystkie niemiłosiernie osypywały mi się już po godzinie co było bardzo uciążliwe. Ten nie dość, że świetnie pogrubia - a tego oczekuję od tuszu najbardziej- to idealnie trzyma się na rzęsach bez osypywania. Kosztował niecałe 10 zł.


Kremy do depilacji, które używam do bikini. Rzaden z nich nie zadziała po 5 minutach, ewentualnie po 20. Po Eveline swędzą mnie depilowane okolice, o Bielendzie jeszcze nie mam zdania. Obydwa kosztują w granicach 7 zł.


Następne produkty to maski do włosów, obydwie bardzo lubię, z jedna różnicą. Maskę Biovax stosuję zgodnie z przeznaczeniem, trzymając ją na głowie nawet do 40 minut, natomiast bardziej chemiczną, znaną każdej bloggerce maskę mleczną z Kallosa stosuję jako odżywkę na 2-3 minuty. Stosuję ją po każdym myciu głowy. Koszt w zależności od miejsca zakupu 10-15 zł za litr.



I na koniec moje małe odkrycie. Zazwyczaj do depilacji twarzy, w tym wąsika stosowałam tradycyjnych pasków z woskiem. Natomiast zdecydowałam się na podróbkę słynnego urządzenia o nazwie Epistic ( na aukcji również tak się nazywał), które kosztowało mnie 3,50 zł i odmieniło moją depilację. Koniec z wydawaniem pieniędzy na plastry i koniec z nienaturalnym pozbywaniem się meszku.



To na tyle nowości u mnie.
 Mam nadzieję, że podoba Wam się takie tło zamiast białego.
 Białe, tak tradycyjne, chyba mi się znudziło :)

sobota, 18 maja 2013

Bubel: Hean Boom Lashes

Mam tą maskarę od dawna, najpierw czekała na swoją kolej w pudełku z zapasami, a gdy się juz jej doczekała wylądowała w nim z powrotem, gdyż kompletnie nie nadawała się do użytku.
Mowa tu o maskarze z Hean o bombastycznej nazwie Boom Lashes.

Co mówi producent:
Hipnotyzujące spojrzenie w maxi rozmiarze.
Elastyczna kremowa formuła tuszu 3 w 1: wydłuża, pogrubia i pielęgnuje rzęsy. Szczoteczka LARGE VOLUMIZING spektakularnie unosi rzęsy i zwiększa objętość rzęs od nasady aż po same końce.
Substancje aktywne:
Innowacja - wosk z owoców leśnych Berry Wax oraz inne woski naturalne: pszczeli, Carnauba, Candellila.
Bogata kompozycja wosków nadaje odpowiednią konsystencję – tusz równomiernie się rozprowadza a rzęsy pozostają elastyczne. Odżywia i odbudowuje strukturę rzęs oraz chroni je przed czynnikami atmosferycznymi.



Wiadomo jak to jest z kosmetykami. Raz są ok raz nie, ale zawsze jakoś można je poużywać.
W tym przypadku nie wyobrażam sobie użytkowania tej maskary.
Dlaczego jest bublem nie do przeżycia?
- ma bardzo dużą szczoteczkę o szeroko rozstawionymi włoskami
- tusz jest potwornie gęsty jakby był otwarty całe wieki
- wspomniany gęsty tusz i duża szczota sklejają się w jedną całość
- nie potrafiłam wytuszować rzęs, powstawały na nich nawet nie grudki, lecz grudy tuszu
- po próbie jego aplikacji oczy zaczęły mi łzawić i musiałam wykonywać make-up od nowa
- dodatkowo wspomnę, że cały tusz jest maxi rozmiarów
- kosztuje 9 zł, za tę cenę mam super tusze z Wibo


Nie polecam nikomu tego produktu, jego główna wina leży po stronie szczoteczki.
 Chciałam pokazać efekt ale nie chcę znowu mieć oklejonych rzęs grudami.
Posiadałam kiedyś maskarę w srebrnym opakowaniu tej firmy i była bardzo fajna- ta jest kompletnym bublem.


czwartek, 25 kwietnia 2013

o żelowym peelingu pod prysznic z Hean, z serii Aloe Active

Od producenta:

Dzięki zawartości mikrogranulek z olejku jojoba, peeling delikatnie złuszcza zrogowaciałe warstwy naskórka i usuwa zanieczyszczenia. Dodatek prowitaminy B5 i aloesu działa łagodząco i nawilżająco, przyspiesza procesy regeneracji naskórka, zapobiega podrażnieniom, odświeża oraz nadaje skórze miękkość i gładkość. 
Peeling doskonale ujędrnia i odświeża, pozostawiając delikatny, przyjemny zapach.
Przeznaczony dla każdego typu skóry, także wrażliwej.


Dostępność i cena:
Na stronie producenta w e-sklepie , na allegro lub widziałam go również w Kauflandzie.
Jego cena to ok. 9 zł.


Moja opinia:

Na całe szczęście producent napisał, że jest to żelowy peeling więc wybaczam mu to , że granulki są tak delikatne i praktycznie niewyczuwalne.
Posiada mikrogranulki i wosk z jojoby, który jest widoczny w opakowaniu.
Używam go w codziennej pielęgnacji jako żelu pod prysznic.
Dość fajnie się pieni i nie podrażnia skóry.
Nie wysusza i nie daje efektu ściągnięcia skóry.
Ma bardzo delikatny zapach- taki woskowy.
Jest niewydajny.
Cena 9 zł jest dość wysoka jak za żel, który nieznacznie peelinguje.
Szczerze mówiąc przy zakupie sądziłam, że będzie to produkt bardziej peelingowy niż żelowy.



niedziela, 31 marca 2013

** Wygrana w rozdaniu **

Dziś szybciutki post o lakierach, które wygrałam w rozdaniu na blogu
za co bardzo dziękuję. Lakiery na zdjęciu bardzo mi się podobały, ale gdy otworzyłam paczkę spodobały mi sie jeszcze bardziej. Kolorki są takie " moje", takie soczyste, idealne na słoneczne dni.


Na pewno co jakiś czas będę wrzucać posty ze zdjęciami jak wyglądają na paznokciach.
Jak Wam się podobają, jakiś faworyt? :)