Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minimalizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minimalizm. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 marca 2016

MINIMALIZM PO POLSKU CZYLI JAK UCZYNIĆ ŻYCIE PROSTSZYM/ A. MULARCZYK- MEYER



Od pewnego czasu zainteresowała mnie filozofia minimalizmu. Staje się ona coraz modniejsza, coraz więcej się o niej słyszy, coraz więcej artykułów, wywiadów czy książek o niej powstaje. Ludzie przechwalają się jakimi to nie są minimalistami, jak to posiadają sto czy dwieście przedmiotów w swoim gospodarstwie domowym, jak to nie są wolni od przedmiotów. Mi osobiście chodzi w tym wszystkim zupełnie coś innego. 

Od około dwóch lat borykam się z pewnym stanem chorobowym, często bywałam w szpitalach, odczuwałam dyskomfort fizyczny przy tym także ucierpiał mój komfort psychiczny, a w rezultacie posiadanie mnóstwa zbędnych przedmiotów zaczęło mnie męczyć. Jeszcze zanim zaczęłam słyszeć o minimalizmie wyrzuciłam z szafy wiele ciuchów, poukładałam wszystko w szufladach, posegregowałam dokumenty, powyrzucałam wiele zbędnych przedmiotów zaśmiecające półki, tak aby po przyjściu ze szpitala było mi łatwiej, abym wiedziała gdzie co jest, jeśli poproszę kogoś o odnalezienie danego przedmiotu w tej całej dżungli. Tak właśnie wyrosła moja potrzeba zmniejszenie posiadanych przedmiotów. W naturalny, niczym nieprzereklamowany sposób poczułam potrzebę zmniejszenia liczby rzeczy, a dopiero potem uświadomiłam sobie, że dla wielu ludzi jest to sposób na życie. Nie lubię się szufladować, nie jestem minimalistką - po prostu odnajduję w tym kierunku sporo własnego "ja", które mi pasuje. W związku z czym postanowiłam sięgnąć po lekturę, która rozwinie moje spojrzenie na ideę minimalizmu. W moje ręce wpadła książka napisana przez Annę Mularczyk-Meyer pt. "Minimalizm po polsku, czyli Jak uczynić życie prostszym".

Była to pierwsza pozycja o tej tematyce, którą miałam okazję przeczytać. Okazała się czymś idealnym dla mnie. Pochłonęłam ją z zachwytem w dwa wieczory. Książka pięknie obrazuje nam jak można osiągnąć spokój, komfort i szczęście. Autorka nie stawia nakazów, ani zakazów. Pisze o tym jak osiągnąć spokój według własnego uznania, stosując się do posiadania przedmiotów, które są nam potrzebne, które sprawiają nam radość i dają komfort. Mówi o tym, że nie tylko przedmioty ale emocje i wartości są w życiu ważne. Pisze jak zachwycić się codziennością, jak ją celebrować tak aby zachwycał nas śpiew słowika. Uświadamia nam, że osiągnięcie osobistego szczęścia to nie posiadanie najnowszego telefonu, najmodniejszej torebki i że wcale nie musimy wyjeżdżać na wakacje all inclusive, aby być szczęśliwym. 
Książka porusza wiele płaszczyzn naszego życia i co ważne są to informacje oparte na doświadczeniach autorki. 
Przyjemna lektura warta przeczytania nie tylko przez "minimalistów", otwierająca w wielu momentach oczy. Polecam zapoznać się z jej treścią i chłonąć z niej jak najwięcej. 


Ksiazki o pokrewnej tematyce:
  • Minimalizm dla zaawansowanych, czyli Jak uczynić życie jeszcze prostszym / Anna Mularczyk
  • Slow fashion : modowa rewolucja / Joanna Glogaza
  • Sztuka minimalizmu w codziennym życiu / Dominique Loreau ; przeł. Angelina Waśko-Bongiraud
  • Sztuka prostoty /  Dominique Loreau

wtorek, 17 lutego 2015

Mój minimalizm

Wydaje mi się, że wraz z promowaniem zdrowego odżywiania, czy aktywnego trybu życia, promowany jest i coraz bardziej praktykowany minimalizm. Każdy ma inne zdanie na ten temat oraz inaczej wdrąża go w swoje życie. Osobiście już od dłuższego czasu zagłębiam się w ten temat i staram niwelować ilość, zbędnie otaczających mnie rzeczy. Efekt tego możecie zobaczyć m.in. w mojej prostej pielęgnacji włosów, o której pisałam kilka dni temu. 
W sieci krąży TAG, na pytania którego postanowiłam odpowiedzieć w tym poście.

1. Co Cię skłoniło do minimalizmu?
Po kilku lekturach na ten temat i przejrzeniu świeżym okiem mojego otoczenie, porządnie się zastanowiłam i stwierdziłam, że dłużej tak nie chcę i nie mogę. Oczywiście to, że zasięgłam po lekturę w tym temacie wypłynęło gdzieś z głębi samej siebie. Ostatecznie to, co skłoniło mnie do wdrążenia w jakiś sposób minimalizmu było przytłoczenie nadmiarem rzeczy, które są totalnie nieprzydatne. Mowa tu przede wszystkim o kosmetykach, które walały się dosłownie wszędzie oraz o ciuchach przepełniających szafę i stryszek, których nie nosiłam, które były podniszczone czy zbyt małe lub duże.