środa, 10 czerwca 2015

Mity o filtrach przeciwsłonecznych

Z filtrami przeciwsłonecznymi mam do czynienia od bardzo dawna. Od dziecka miałam problemy z opalaniem się i byłam nimi kremowana podczas dłuższych ekspozycji na słońce, co oczywiście zabezpieczało mnie przed poparzeniami. Gdy zaczęłam dorastać chciałam być opalona jak najbardziej, dlatego też odstawiałam je w odstawkę i nieraz skończyłam z buraczanym odcieniem skóry. Obecnie, o ile na ciało nie stosuję ich jakoś wyjątkowo (pewnie dlatego, że nie lubię leżeć plackiem i się opalać). Z czasem moje podejście do filtrów (szczególnie tych chemicznych) zmienia się i chciałabym poruszyć w kilku zdaniach ten temat.



Pisząc o filtrach przeciwsłonecznych nie mam jedynie na myśli tych dostępnych w drogeriach czy aptekach, ale również tych naturalnych, które są zdrowszą alternatywą. Zapraszam do zapoznania się z kilkoma mitami na temat filtrów.

Nie opalę się

To najczęściej wydawany zarzut dla produktów z spf, natomiast fakt jest taki, że filtry nie blokują całkowicie promieni słonecznych i pomimo ich stosowania mimo wszystko się opalimy. Im mniejszy filtr, tym bardziej. Oczywiste jest, że osoby, które opalają się szybko i bezpośrednio na brązowo, gdy zaaplikują tylko na twarzy wysoki filtr, po dłuższej ekspozycji na słońce będą miały odcięcie między twarzą i ciałem, bo po prostu filtr ten zablokuje większość promieni. Stosując naturalne filtry na pewno opalimy się, ale delikatnie i stopniowo bez uzyskania poparzenia.

Niedobór witaminy D

Zarzuca się także, że filtry blokują wchłanianie witaminy D. Analogicznie do powyższego punktu, filtry nie chronią całkowicie tylko blokują pewną dawkę promieni. Dodatkowo warto stwierdzić, że nigdy nie smarujemy się nimi od stóp do głów. Podobnie, jak nie używamy ich przez okrąglutki rok.
Badania wskazują, że 70 % polaków cierpi na niedobór witaminy D. Niemniej jednak warto pamiętać, że witamina D jest bardzo ważna dla naszego zdrowia i powinniśmy kontrolować jej poziom w naszym organizmie. 

Chronią przed rakiem

Firmy kosmetyczne zyskują krocie na sprzedaży filtrów przeciwsłonecznych, a tymczasem okazuje się. że nie są one wyznacznikiem uniknięcia raka- jak deklarują. Stosując regularnie filtry blokujemy dawkę witaminy D, której niedobór sprzyja rozwojowi nowotworów, a chemiczne środki zawarte w tubkach wnikają w głąb naszej skóry. Dlatego też przed ich użyciem i zachłyśnięciem się manią filtrowania polecam zapoznanie się z faktami i zdecydowanie o ich wartości dla naszego organizmu. Z mojego doświadczenia polecam zdecydowanie naturalne źródła ochrony przed nadmiernym promieniowaniem. 

Są niezdrowe - chemiczne

Tutaj oczywiście większość ma racje i dotyczy to masowo produkowanych kosmetyków z tej półki. Wiele firm kosmetycznych proponuje nam kremy, olejki i inne mazidła, które naszpikowane są masą złych składników, które niekoniecznie działają korzystnie na stan naszej skóry, a do gorsza wnikają w jej głąb. Ale warto zwrócić uwagę na fakt, że filtry możemy pozyskiwać z naturalnych źródeł, nieprzetworzonych chemicznie. Idealnym zamiennikiem masowych kosmetyków są olejki.
Przykładowe olejki to np. olejek z nasion marchwi sięgający od spf 30 do spf 40, olej z pestek malin, który ma od spf 30 do spf 50, czy masło shea/karite o wartości spf 10.


Rozjaśniają cerę


Wiele osób boi się, że filtry działają wręcz rozjaśniająco. Po kilkuletnim stosowaniu przeze mnie filtrów nie dostrzegam tego faktu. Oczywiście skóra twarzy jest jaśniejsza, ale wynika to tylko i wyłącznie z tego, że stosuję je tylko na twarz, która zdecydowanie jest mniej opalona niż np. dekolt. 
Inny punkt w koncepcji rozjaśniania, to bielenie skóry, który przeszkadza wielu osobom podczas późniejszego wykonywania makijażu. Ale i tutaj można stosować alternatywne środki. Pierwszym z nich są oczywiście w/w olejki, które można mieszać z bazą w postaci np. żelu aloesowego. Drugą alternatywą jest stosowanie produktów kolorowych zawierających filtry. Wśród nich znajdziecie szereg coraz popularniejszych podkładów mineralnych, czy łatwiej dostępne kremy typu BB czy CC. Sama stosuję azjatyckie kremy BB, które nie tylko mają świetne krycie, ale i zawierają wysokie filtry. Moje egzemplarze wahają się między 30 a 42. Czy to dobrze, czy to źle? Nie chcę wnikać, ale chronią.


Mój stosunek do filtrów jest neutralny i zagłębiając się w badania na ich temat stwierdzam, że powinniśmy odstawić te chemiczne, produkowane masowo kosmetyki, które nie tylko działają negatywnie na skórę, ale i wchłaniają się do jej wnętrza. Sama stosowałam je nałogowo od dłuższego czasu, ale mój stosunek zmienia się wraz z widzą, którą przyswajam w tym temacie. Jest wiele naturalnych alternatyw ochronnych i powinniśmy być tego świadomi, a swoją ochronę przeciwsłoneczną dobierać do warunków i własnych potrzeb. Dodatkowo jeśli boisz się słońca po prostu w upalne dni ukryj się w cieniu lub okryj się kapeluszem. 

16 komentarzy:

  1. Bardzo przydatny wpis dla tych, którzy spotkali się z mitami dotyczącymi kosmetyków z filtrami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie to napisałaś. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem szczerze ,że choć baba stara już ze mnie to ja właśnie tak myślałam ,że kremy/olejki z filtrem spowodują że na pewno się nie opale :) Bardzo się cieszę ,że trafiłam na ten wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam od razu "stara" :) Zasada jest prosta, im wyższy filtr tym mniej się opalisz i w wolniejszym czasie ale nie jest tak, że filtr hamuje to w 100%. :)

      Usuń
  4. Lubię czytać posty, które coś nowego wnoszą do mojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że jeszcze znajdziesz u mnie coś ciekawego i nowego dla siebie :)

      Usuń
  5. Podobnie jak Ty, mam neutralny stosunek do filtrów. Plackiem leżę rzadko a stosowanie filtrów nie wpływa jakośznacząco na stan mojej skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że taki stosunek jest najlepszy. :)

      Usuń
  6. Bardzo przydatny post sporo się z niego dowiedziałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy, z taką myślą go pisałam :)

      Usuń
  7. Kiedyś bardzo uważałam, żeby stosować filtry, ale teraz tak jak Ty mam bardziej neutralny stosunek do nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to kwestia mody, która była jakiś czas temu i potężna nagonka producentów kosmetyków.

      Usuń
  8. Ja niestety do stosowania filtrów jestem zmuszona. Nawet po 30 minutach na slońcu potrafię dostać poparzeń na twarzy, a to nie kończy się zbyt przyjemnie :C Przechodziłam już pęcherze surowicze na nosie, nie chcę tego powtórzyć kolejny raz :C

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ukrywam, że jak byłam młodsza to myślałam, że jak nałożę krem z filtrem, to nigdy się nie opalę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo świetny post :D Chyba w końcu będę musiała się rozglądnąć za naturalnymi "filtrami" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!