poniedziałek, 26 stycznia 2015

Mięśniaki macicy - moja historia

Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad podjęciem tematu, który jest dość osobisty i intymny. Jednak z biegiem czasu obcując z tym problemem, dostrzegam  nieświadomość kobiet w tym zakresie i pewnego rodzaju zaniedbanie, wiele z nas traktuje to również jako temat tabu. Mowa tu o mięśniakach macicy, które dosięgły  i mnie. Dla wytłumaczenia są to najczęściej niezłośliwe guzy nowotworowe rozwijające się w trzonie macicy. Być może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że diagnozę otrzymałam w wieku 23 lat, a jak zapewniali mnie lekarze, najczęściej stawiana jest po 35 roku życia.
Moja historia rozpoczęła się rok temu, od wybadania poprzez USG niedużego guzka, który nie budził żadnych podejrzeń. Kontrole odbywały się bardzo regularnie, ale każdorazowo uspokajano mnie, że nic się nie dzieje – i w zasadzie z mojej perspektywy tak też było, gdyż nie miałam typowych objawów. Natomiast większą uwagę przykładano do moich policystycznych jajników. Po upływie roku mój problem stawał się coraz większy ale mimo to, nadal zapewniano mnie, że to nic poważnego.  Z czystej ciekawości postanowiłam zasięgnąć opinii innego lekarza ginekologa, co poskutkowało skierowaniem do szpitala, gdzie miałam zostać poddana operacji usunięcia mięśniaka macicy. 
Po dwóch miesiącach oczekiwania, przepełniona strachem oraz stresem doczekałam się przyjęcia na oddział ginekologiczny. Tam towarzyszyły mi liczne badania i konsultacje w otoczeniu kilku lekarzy, aż w efekcie postanowiono mnie wypisać.  Powodem był mój młody wiek oraz fakt, że jeszcze nie jestem mamą (w przeciwnym razie byłabym operowana). Jak można się domyślić, operacja mogła zakończyć się różnie. W najgorszym przypadku okaleczająco i pozbawiająco możliwości rozrodu. Moja szpitalna diagnoza to potwierdzenie policystyczności jajników oraz mięśniakowatej macicy. Lekarz ginekolog zalecił kontrole co 3 miesiące w celu weryfikacji mojego stanu. 
Od tego czasu sporo się zmieniło. Odczuwam dyskomfort polegający na pulsacyjnym,  lekkim bólu w miejscu występowania mięśniaka, a  mój cykl miesiączkowy został zaburzony. Upłynęło dopiero pół roku, a lekarz ginekolog ponownie wypisał skierowanie do szpitala, gdzie prawdopodobnie nie mam szans na laparoskopię (mniej inwazyjny sposób jego usunięcia). Mój mięśniak ma już ponad 5 cm, stale rośnie i prawdopodobnie zostanie usunięty operacyjnie, a co z jajnikami – sama nie wiem. Obecnie jestem w ciągłym stresie i niepewności, ponieważ najzwyczajniej w świecie się boję tego wszystkiego. Jednak co będzie, czas pokaże.


Mam nadzieję, że wszystkie kobiety, które dotrą do tej treści, zastanowią się nad własnym stanem zdrowia. Wiele z nas omija lekarzy lub podczas diagnozy i leczenia nie korzysta z opinii innych – czasem warto,  najzwyczajniej w świecie potwierdzić diagnozę. W moim przypadku przyniosło to zdecydowanie pozytywny oddźwięk.
Jeśli macie jakieś pytania, zadajcie je w komentarzu lub napiszcie do mnie wiadomość prywatną. 
Na pewno podzielę się z Wami, moimi doświadczeniami, gdy po raz kolejny wyjdę z oddziału ginekologicznego – mam nadzieję, że zdrowsza i bogatsza w niechciane, lecz przymusowe doświadczenia.


Instagram Facebook

34 komentarze:

  1. Kochana, wiem, że zabrzmi to banalnie, ale musisz być przede wszystkim dobrej myśli. Mam w rodzinie Kobietę, która również oczekuje takiej operacji, jest młoda i jeszcze bezdzietna, dlatego trochę orientuję się co przeżywasz! Najważniejsze, że jesteś pod opieką medyczną, która na pewno zrobi wszystko co w ich mocy, aby wszystko skończyło się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za kilka dobrych słów i zgadzam się, że pozytywne myślenie to połowa sukcesu. Co ma być to będzie :)

      Usuń
    2. Ja trzymam kciuki za Twoją pomyślność.

      Usuń
  2. nie dostałaś żadnych analogów gonadoliberyny?
    Cetrotide bodajże podaje się w przypadkach mięśniaków które rosną, a których nie można z jakichś przyczyn usunąć.
    w sumie w kropce jesteś, bo jeśli nie planujesz starać się teraz o dziecko, to wypadałoby te jajniki uśpić DTA, ale estrogeny mięśniaki do wzrostu z kolei pobudzają.
    więc albo rzeczywiście cetrotide Ci powinni dać albo może ulipristal?

    skąd jesteś?
    jeśli z łódzkiego, to mogę Ci dać namiar na dobrego ginekologa, który zajmuje się takimi przypadkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z dolnośląskiego. A co do jajników, to właśnie biorę pewne leki i za tydzień mam wizytę, aby jednoznacznie i ostatecznie stwierdzić co z nimi jest nie tak. Zobaczymy jaki będzie ostateczny werdykt odnośnie mięśniaków, jak i jajników.

      Usuń
    2. trzymam kciuki i dawaj nam tu znać co z Tobą!

      Usuń
  3. Nie mam problemów jeśli chodzi o te okolice... Mam ginekologa w rodzinie, jestem w tej sprawie spokojna. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję Ci strasznie. Ja już od dawna wybieram się zawsze do kilku ginekologów. Mam sporą nadżerkę, a mam 24 lata i też za dużą jak na mój wiek, ale nie można z nią nic zrobić, bo jeszcze nie rodziłam ;) Pierwszy lekarz powiedział, że nie mam nadżerki, drugi że jest nie wielka, a trzeci i czwarty jasno stwierdzili, że badali mnie debile, bo jest na całej tarczy. Moja kumpela ma kłykciny kończyste. Jeden lekarz nie wiedział co jej się pojawiło na sromie, drugi, że to na pewno zapchały się gruczoły, dopiero trzeci obejrzał je pod mikroskopem i powiedział, że to kk. Masakra z tymi lekarzami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak to wygląda - każdy ma inną teorię. Mnie również badał niejeden i nieraz czułam się jakbym była jedyną kobietą z takimi problemami. Póki co znalazłam swojego lekarza i o ile wiadomości nie są dla mnie dobre, to czuję, że lekarz wie co robi.
      Dlatego musimy pilnować nie tylko siebie, ale też innych i sprawdzać diagnozy, szczególnie jeśli chodzi o coś więcej...
      Jakoś damy rade!

      Usuń
    2. wypal tę nadżerkę - jeśli jest wielka, to i tak Ci nikt nigdy nie pozwoli rodzić naturalnie, więc nie ma co się męczyć.
      albo wymroź.
      jeśli jest niewielka, to jeszcze bardziej trzeba ją wypalić i nie zostawiać stanu zapalnego - dobrze usunięta nadżerka nie tworzy blizny i pozwala się szyjce rozewrzeć.
      słowo honoru, poczytaj o tym.

      nie wolno chodzić z nadżerką!

      Boże, ci lekarze to idioci.
      młodą dziewczynę zostawić z takim paskudztwem, bo kiedyś będzie rodzić.... aaaaa!
      niewyleczona nadżerka jest jednym z powodów niepłodności właśnie :(

      Usuń
    3. Nie zgodzę się! Wypalanie nadżerki lub jej wymrażanie to ostateczność. Teraz próbuje się leczyć nadżerki chemicznie lub jak to woli farmakologicznie. W młodym wieku najczęściej nadżerki są niewielkie i płytkie, ale jeżeli jest sporo to nie oznacza, że jest głęboka i stara. Wypalenie nadżerki czy wymrożenie jej bardzo znacząco zmniejsza możliwość naturalnego porodu. Mika

      Usuń
  5. Ja mam zaś problem z torbielowatością jajników ;/ Trzymam kciuki by dalej było dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez mialam swego czasu troche problemow ginekologicznych. Nadzerka, torbiele itp itd. Kochana, najwazniejsze to dbac o siebie i sie leczyc tak jak mowisz. Nie umiem pocieszac ale wiem z.doświadczenia, ze nastawienie to połowa sukcesu:) a wiec nie martw sie, pomoga Ci:) i wszystko bedzie dobrze:* duzo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że o tym piszesz. Sama choruję na endometriozę. Przeszłam operację laparoskopową usunięcia dużej torbieli. Mimo tego, że jest to choroba wykluczająca w dużej mierze przypadków posiadanie dzieci, posiadam dwójkę. Mój jajnik po usunięciu torbieli ma się nieźle, po operacji zaszłam w drugą ciążę po 3 miesięcznej terapii. Laparoskopia z punktu widzenia lekarza jest łatwiejsza i szybsza, z punktu widzenia pacjenta gorsza. Niestety, rekonwalescencja trwa długo i jest bolesna. Wierzę, że w Twoim przypadku lekarze znajda wyjście i nie będą Cię zwodzić, pierwszy raz spotykam się z przypadkiem pozostawienia pacjentki z tak duża torbielą do obserwacji... Trzymam kciuki z całych sił!

    OdpowiedzUsuń
  8. gdyby tak jeszcze chcieli nas leczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym bywa różnie. Ja skupiam się na wizytach prywatnych przeprowadzonych w prywatnych gabinetach, wówczas obsługa jest zdecydowanie lepsza, a na wizyty nie muszę czekać po dwa miesiące. Niestety jest to kosztowne i nie każdy może sobie na to pozwolić.

      Usuń
  9. Właśnie wróciłam od kuzynki (24 lata) ze szpitala z podobną sytuacją. Miała już duże zmiany i lekarze straszyli bardzo, ale na szczęście udało się bez wycięcia macicy i jajników. Masakra. W dodatku na sali na której leżała same młode dziewczyny! Masakra.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymaj się mocno i na pewno wszystko się dobrze zakończy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak leżałam w szpitalu po raz pierwszy, również było sporo młodych dziewczyn, z jakimi problemami dokładnie nie wiem, ale były na tym samym oddziale więc wszystko związane z kobiecymi sprawami. Niektóre z nich naprawdę cierpiały po operacji. Nie mogły jeść, wstać ani nawet przewrócić się na drugi bok na łóżku. Niestety jest to nieuniknione.
      Dziękuję za ciepłe słowa :)

      Usuń
  11. Grunt to pozytywne myślenie, nie szukanie odpowiedzi u Wujka Google i na dziwnych forach - to przysparza tylko dodatkowego stresu. On nie doda zdrowia i w niczym nie pomoże. Trzymaj się mądrego lekarza, a ja będę trzymała za Ciebie kciuki. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, w sieci można się wiele dowiedzieć, ale można również sobie zaszkodzić. Często opisywane przypadki są wyolbrzymiane na wyrost, a my przypisujemy sobie wszystko co wyczytamy. A każda z nas ma inny organizm i inną chorobę i wszystko inaczej przechodzi. Czasem lepiej po prostu wiedzieć mniej.
      Dziękuję Ci bardzo za pozytywne słowa :)

      Usuń
  12. Staram badać się regularnie , mam nadzieję ,że kochana będziesz coraz zdrowsza :) Również obserwuje z przyjemnością <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze gdy odwiedzam ginekologa mam wrażenie, ze dookola probuja robic ze mnie debilke.. w zeszlym roku trafilam w nocy do szpitala, bo moje upławy wygladaly jakbym za przeproszeniem wydalala wnetrznosci a w dodatku plamilam. Wielce obrazona lekarka na dyzurze, bo ja obudzialam stwierdzila, ze to nic takiego, ale polozyli mnie na oddziale. Po 3 dniach, kiedy zajrzano do mnie (oprocz obchodów) 2 razy (podlaczajac i odlaczajac kroplowke) zostalam zerwana przed 6 z lozka i zabrano mnie od razu do gabinetu, bo lekarz chcial juz isc do domu. Posrod ordynatora, lekarza prowadzacego i 5 uczennic, kazano mi sie rozebrac i polozyc na fotelu ginekologicznym! Dostalam glosna uwage, ze jestem nieumyta i nie przygotowana do badania (tak jak pisalam, przed 6 rano i w dodatku cala noc plamilam), stwierdzono, ze nie umiem dbac o higiene (!) I w tym lezy moj problem. Nie wazne, ze plamienia pojawily sie w 17 dniu cyklu. W zyciu nie wylalam tylu lez z powodu upokorzenia...
    Jeszcze nie udalo mi sie trafic na dobrego ginekologa i choc po tym incydencie zrobilam prywatne badania i wyszla mi grzybica to staralam sie sama sobie pomoc. Jest o niebo lepiej, ale do szpitala w Jeleniej Gorze nie dam sie zabrac nigdy wiecej.
    Trzymam za Ciebie kciuki. Daj koniecznie znac co slychac i jak sie czujesz.
    Wsrod ginekologow jakos szczegolnie ciezko znalezc osobe kompetentna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój incydent faktycznie jest fatalny, a praktykanci w szpitalach to już chyba codzienność. Dlatego jeśli możesz to dowiaduj się od znajomych o dobrym lekarzu i po prostu staraj się chodzić do prywatnych gabinetów. Za brak publicznego upokorzenia i komfort czasem warto zapłacić.
      Natomiast problemy grzybiczne zdarzają się często i spowodowane mogą być dosłownie wszystkim, nawet tym, że dbając o higienę, korzystasz z gąbki, którą myje się również mąż, mama czy siostra.
      Trzymam kciuki za powrót do zdrówka :)

      Usuń
  14. będzie dobrze, wierze w to!

    nickyjxo.blogspot.com Mój blog!KLIK

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo Ci współczuję, szczerze życzę powrotu do zdrowia i dzieciaczka wtedy, kiedy będziesz tego chciała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. :(( Trzymam kciuki, aby wszystko zakończyło się pomyślnie i abyś wyzdrowiała najszybciej jak to tylko możliwe!

    OdpowiedzUsuń
  17. moja znajoma też się z tym męczy ;/ zdrowia! pozdrawiam i zostaję u Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Będzie dobrze. Przesyłam ciepłe myśli!

    OdpowiedzUsuń
  19. mam nadzieję że Twój problem się rozwiąże...ja w grudniu wstawiłam post na blogu o moim przypadku, a dokładnie o policystycznych jajnikach. Jutro idę do mojego endokrynologa i zobaczę jakie będzie dalsze leczenie. Trzymam za Ciebie kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Policystyczne jajniki dopadły i mnie, lewy jajnik dodatkowo ma torbier endometrialną wypełnioną krwią.
      Lekarze proponują mi zaleczenie mięśniaków lekiem Esmya (800 zł jedno opakowanie na miesiąc), ale tak czy siak operacja mnie nie ominie.
      Również i za Ciebie trzymam kciuki! Damy radę ;)

      Usuń
  20. Nie mart się. Jestem po operacji usunięcia mięsniaka już 5 lat. Podobnie jak u Ciebie lekarze nie chcieli mnie operować bo byłam za młoda i nie rodziłam. Mięśniak przez kolka lat rósł i w wieku 23 lat nie było wyjścia. Musiałam zostać operowana. Z perspektywy czasu wiem jaki to stres ale u mnie wszystko poszło dobrze. Od czasu wycięcia nie mam żadnych dolegliwośi. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że i u mnie wszystko się ułoży i będę zadowolona tak jak Ty!
      Pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!