Pokazywanie postów oznaczonych etykietą travel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą travel. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 sierpnia 2015

NIEBIESKIM SZLAKIEM NA ŚNIEŻKĘ


W tym poście przygotowałam małą relację z mojego krótkiego urlopu w Karkonoszach. Tradycyjnie zdjęcia z moich wyjazdów z wyprzedzeniem znajdziecie na INSTAGRAMIE. Miejsce docelowe to Karpacz w którym nocowaliśmy, natomiast punktem do zdobycia była góra Śnieżka - znana chyba większości osób.
Miejsca te odwiedziłam po raz pierwszy. Wcześniej słyszałam tylko same pozytywne opinie i porównania do innych znanych miejsc. Karpacz porównuje się do nadmorskich miejscowości, w których znajduje się wiele straganów, sklepików, restauracji... natomiast wejście na górę Śnieżkę do popularnych gór w Zakopanem (w którym byłam, a na blogu znajdziecie posty o tej tematyce). Porównania te są jak najbardziej trafne i sama podpisuję się pod nimi, jednak Karpacz i pobliskie mu wzniesienia przypadły mi do gustu nieco bardziej i z racji tego, że mam bliżej, na pewno wrócę tam ponownie. 

Naszą pieszą wędrówkę rozpoczęliśmy od niebieskiego szlaku, który rozpoczyna się już w Karpaczu. Zdecydowaliśmy się na dłuższy szlak, który bogaty jest w ciekawe obiekty, warte zobaczenia. Pierwszym jego punktem była Światynia Wang. Kupiliśmy bilty za 1 zł., dzięki któremu mogliśmy wejść na plac i zobaczyć ją dookoła. Spędziliśmy tam może 10 minut i ruszaliśmy do kasy, aby kupić bilet wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego (bilet normalny 6 zł.)


Wędrówka rozpoczyna się stromym wzniesieniem, jednak z każdym krokiem widoki są coraz piękniejsze, które zachwycają nie tylko oczy ale i ducha. Trafiliśmy na idealną pogodę do wędrówki, a świecące słonce oddawało cudowny zapach lasu. Niebieski szlak prowadzący do celu jakim była Śnieżka - spokojnym tempem pokonaliśmy w niewiele ponad 4 godziny, jest stosunkowo długi dlatego też oferuje wiele miejsc na odpoczynek i posiłek, więc dla amatorów napewno będzie to odpowiednia droga bogata w widoki.


Po pokonaniu kolejnego odcinka dotarliśmy do Domku Myśliwskiego, a za nim wyłoniły się piękne, potężne nasypy skalne. Ten odcinek szalenie mi się spodobał i spędziliśmy tam sporą chwilę. Tuż za nim naszym oczom ukazało się miejsce, dzięki któremu powstały wspomniane porównania do zakopiańskich gór. Było to schronisko, które znadowało się u szczytu. Można było tam zjeść, odpocząć, skorzystać z bezpłatnej toalety, a co najlepsze podziwiać jezioro, które jest takim małym "Moskim Okiem". W kolejnych etapach wędrówki mineliśjmy jeszcze dwa schroniska w tym popularny, żółty budynek Domu Śląskiego, który znajduje się tuż przed ostatecznym podejściem na szczyt docelowy.


Na szczycie Śnieżki zdecydowaliśmy o powrocie szlakiem czarnym, który jest krótki ale i stromy. Zejście zajęło nam około dwóch godzin, ale wymęczyło mnie niesamowicie. Zdecydowanie preferuję góry jako sposób na odpoczynek i aktywny relaks. Tam jest miejsce na rozmyślania, ciszę spokój, spojrzenie na wszystko z innej perspektywy i to nie tylko w sposób dosłowny ale i metaforyczny. Polecam każdemu.

czwartek, 23 lipca 2015

Z WIZYTĄ WE WROCŁAWSKIM ZOO I AFRYKARIUM


Osoby, które śledzą mój Instagram mogą zauważyć, że ostatnio sporo podróżuje po Polsce. Mieszkam tu i chcę odkryć każdy jej zakątek, małymi kroczkami udaje mi się to realizować. Dziś przygotowałam kilka fotografii przywiezionych z wrocławskiego ZOO, w którym mieści się słynne niemal na całą Europę Afrykarium, w którym możemy podziwiać różne ekosystemy charakterystyczne dla Czarnego Kontynentu. Przyznam, że kompleks ten zrobił na mnie duże wrażenie. To coś niesamowitego widzieć, jak dookoła pływają płaszczki, rekiny czy nawet hipopotamy, które można "dotknąć" przez szybę. To niecodzienny widok, który wart jest zobaczenia.
Wszystkim, który planują zwiedzić to miejsce, polecam wybrać się z samego rana. My byliśmy w środku tygodnia, około godziny 10. Bilety kupiliśmy w automatach bez kolejki, podobnie jak bez kolejki weszliśmy do ZOO, a następnie do Afrykarium, które mieści się tuż przy wejściu. Po wyjściu zastaliśmy potężną kolejkę, która nawet w połowie nie została przedstawiona na zdjęciu, które zawarte jest poniżej - dlatego polecam ranne zwiedzanie.


Po niesamowitych wrażeniach z Afrykarium ruszyliśmy na spacer po ZOO. W nim byłam bardzo dawno temu i nie pamiętałam zbyt wielu miejsc, poza tym od tamtego czasu obiekt mocno został przebudowany. Dla zainteresowanych dodam, że wejście do ZOO na bilecie normalnym kosztuje 40 zł - jest to bilet całodniowy, upoważniający nas do wejścia także do Afrykarium i wszystkich obiektów na terenie jego terenie. Samochód pozostawiliśmy na parkingu przy Hali Stulecia i za około cztery godziny zapłaciliśmy 22 zł. 
Na terenie całego ZOO rozsianych jest dużo budynków, w których znajdują się mniejsze zwierzaki, wśród nich np. motylarnia, różnego rodzaju terraria czy akwaria z niesamowitymi gatunkami zwierząt. 
Zdjęcia nawet w połowie nie oddają charakteru tego miejsca, dlatego polecam to zobaczyć każdemu!



Po więcej zdjęć z moich wypraw zapraszam do zakładki  MOJE WYJAZDY oraz na INSTAGRAM