poniedziałek, 12 września 2016

KOŁOBRZEG W KILKA GODZIN

Tak jak wspominałam w poście o Latarni morskiej w Gąskach, naszym punktem wypadowym było Mielno - Unieście. Pogoda nie pozwalała na leniuchowanie na plaży w związku z czym wyruszyliśmy do Kołobrzegu, który oddalony jest o ok. 50 km. Niestety wyruszyliśmy dopiero przed godziną 10 i jak zwykle na trasie było bardzo tłoczno. Staliśmy w korku na drodze dojazdowej przez 15 minut, a Kołobrzeg był zakorkowany na maksa. Udało nam się przyśpieszyć przejazd tylko dzięki nawigacji wykrywającej objazdy od zakorkowanych miejsc. Dojechaliśmy do samiutkiej Latarni morskiej w Kołobrzegu, gdzie okazało się, że nie ma dosłownie ani jednego pustego miejsca parkingowego. Cudem udało nam się je znaleźć na jednym z bocznych parkingów zamkniętych, który był blisko centrum ale za to w bocznej dróżce, gdzie trudniej trafić. Także wszystkim dojezdnym turystom polecamy wybrać się tam z samego rana.

Na zwiedzenie Kołobrzegu wyznaczyliśmy sobie jeden dzień. Dlatego też skupiliśmy się na najpopularniejszej jego nadmorskiej części. O tym co zwiedziliśmy będąc kilka godzin w Kołobrzegu napiszę poniżej.



Co warto zwiedzić w Kołobrzegu w jeden dzień


  • Molo w Kołobrzegu

Punktem pierwszym naszej wyprawy było molo, które z racji stosunkowo wczesnej godziny i niefajnej pogody jeszcze nie było zatłoczone. Pogoda zmieniała się dosłownie z minuty na minutę przez silne wiatry. Co kilka minut ściągałam płaszcz i zakładałam go ponownie, ponieważ gdy tylko zaszło słońce robiło się zimno. Molo jak to molo, fajnie jest poczuć wiatr we włosach połączony z morską mżawką powstającą z uderzających fal.








  • Bulwar im. Jana Szymańskiego
  • Pomnik Zaślubin Polski z Morzem
  • Promenda kołobrzeska

Następnie promenadą ruszyliśmy w kierunku Bulwaru Jana Szymańskiego. Po drodze mineliśmy artystów z własnymi wystawami oraz Pomnik Zaślubin Polski z Morzem. Za wstęp płaci na bulwar płaci się przysłowiową złotówkę. Z bulwaru z bliska widać wypływające w morze statki. To właśnie tam złapaliśmy bakcyla i zdecydowaliśmy się na rejs. Była to atrakcja większa niż zwykle, ponieważ były silne fale i statki mocno kołysały się, do tego stopnia, że woda wlewała się do środka mocząc turystów. Na końcu bulwaru można wejść na jego "ściany" i podziwiać słynne falochrony kołobrzeskie, które w telewizji wyglądają na bardzo małe, jednak w rzeczywistości przyjmują konkretne rozmiary.





  • Rejs statkiem po morzu podczas wysokich fal

Tuż obok bulwaru znajduje się port, skąd wypływają statki. Tu wybraliśmy statek i kupiliśmy bilety.  Nasz wybór padł na "Pirata". Statek okazał się fajną opcją, a ja zostałam marynarzem z chorobą morską ;) Podczas 45 minut rejsu wybujało nas w każdą stronę, pogoda zmieniła się z zachmurzonego nieba, na całkowicie błękitne. Rejs kończy się  słonecznym wpłynięciem statku do portu, gdzie fajnie było zobaczyć jak pracują ludzie na stoczni remontując stare statki. Było tam też sporo innych pływających obiektów. 







  • Latarnia Morska w Kołobrzegu  z panoramą na miasto i morze

Po zejściu ze statku wypogodziło się, a my ruszyliśmy do Latarni morskiej. Udało nam się stać w kolejce jedyne 5 minut - nagle wszyscy zniknęli - być może dlatego, że wybiła pora obiadowa. Latarnia morska była pięknym zakończeniem zwiedzania. Chłodna, ale w pełni słoneczna pogoda pozwoliła nam na obejrzenie pięknej panoramy. Zdjęcia mówią za siebie wszystko.






W między czasie zjedliśmy posiłek i ruszyliśmy z powrotem do Mielna. Kilka godzin spędzonych w Kołobrzegu pozwoliły nam poczuć nadmorski klimat i odświeżyć dziecinne wspomnienia o tym miejscu. Polecamy każdemu, szczególnie jako odskocznię od plażowania.

4 komentarze:

  1. Uwielbiam polskie morze i bardzo za nim tęsknię :).

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham polskie morze w tym roku bylam 2 tyg kolo gdanska <3 piekne zdjecia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!