piątek, 7 sierpnia 2015

SŁONECZNA OPALENIZNA Z SORAYA



Jeszcze przed okresem upałów otrzymałam do wypróbowania trzy kosmetyki z Soraya, które stacjonarnie dostępne są w różnego rodzaju drogeriach i supermarketach. Przyznam szczerze, że od czasów zachwalania peelingu morelowego do twarzy nie sięgam po kosmetyki tej firmy. Ale w okresie letnim często w moim domu znajdują się produkty do opalania, które wiele osób sobie chwali. Wśród otrzymanych kosmetyków znalazły się:
  • Wodoodporny balsam do opalania SPF 10
  • Przyspieszacz opalania z ekstraktem z orzecha włoskiego
  • Rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę ze złocistymi drobinkami
Razem z siostrą podczas leniuchowania w promieniach słonecznych wypróbowaliśmy wszystkie kosmetyki. Na pierwszy rzut poszedł wodoodporny balsam do opalania. Jest to ochrona niska, dlatego też nadaje się dla osób z ciemniejszą karnacją lub dla bladziochów, którzy w niedługim czasie przebywają na słońcu. Ja stosuję go na nogi i ręce, ponieważ te partie ciała zazwyczaj mocniej chcę opalić i wiem, że nie uzyskam poparzenia. Kosmetyk nie bieli, błyskawicznie się wchłania i ma charakterystyczny zapach dla kosmetyków tego typu. Ogólnie rzecz biorąc produkt sprawdza się odpowiednio. Badania potwierdziły, że przy prawidłowym stosowaniu preparat: wydłuża 10-krotnie czas bezpiecznego przebywania na słońcu, zapewnia ochronę SPF 10, co odpowiada blokowaniu 90% promieniowania UVB oraz chroni przed promieniowaniem UVA

Natomiast przyśpieszacz opalania zawiódł kilka osób. Nie zadowoli osób o średniej/ ciemnej karnacji, które nie mają problemów z poparzeniami słonecznymi i chcą w szybkim czasie osiągnąć lepszą opaleniznę. Oprócz przyjemnego, lekkiego nawilżenia nie zauważamy większego działania. Zdecydowanie lepiej w tej roli sprawdzają się produkty Ziaja z masłem kakaowym. Osobiście nie preferuję kosmetyków tego typu, dlatego też jego użytkowaniem zajęła się moja siostra. Być może lepiej sprawdzi się do solarium, gdzie zapewni dodatkowe nawilżenia skóry - ale odradzam tego typu miejsc z wiadomych powodów. Produkt zawiera ekstrakt z orzecha włoskiego – przyciemnia koloryt skór, nadając jej piękny, złocisto odcień oraz składnik express bronze – skraca czas potrzebny na uzyskanie pięknej opalenizny. Stymuluje proces powstawania naturalnego pigmentu naskórka (melaniny), który ma bezpośredni wpływ na koloryt skóry. 


Moim ulubieńcem wśród tej trójki jest rozświetlający balsam po opalaniu. O ile nie utrwali on opalenizny na dłużej to napewno pięknie rozświetli ciało, które będzie połyskiwało w słonecznym blasku. Stosuję go na delokt i nogi. Nadaje rozświetlenia i delikatnie nawilża otulając miłym zapachem. W moim odczuciu drobinki, odpowiedzialne za ten efekt mogłyby zostać bardziej zmielone, wówczas byłby idealnym rozświetlającym balsamem z subtelniejszym efektem. Niemniej jednak w okresie letnim produkt sprawdza się super. Producent deklaruje zawartości:
- Golden tan complex – ekstrakt z orzecha włoskiego, który delikatnie przyciemnia skórę i złociste drobinki, które pięknie rozświetlają, dodają blasku i podkreślają opaleniznę.
- SOSkin complex – łagodzi podrażnienia spowodowane działaniem słońca. Doskonale nawilża i regeneruje naskórek, który staje się gładki i przyjemny w dotyku.
- Aquamarine complex – chroni naskórek przed przesuszeniem, szorstkością i uczuciem dyskomfortu. Intensywnie odżywia i nawilża 



10 komentarzy:

  1. Ja w tym roku postawiłam na olejek Kolastyny i mogę go polecić, ale szczerze mówiąc nienawidzę olejków do opalania. :/ Po opalaniu polecam balsam z drobinkami AA - ładnie podkreśla opaleniznę. Dla ukojenia dobry jest Cetaphil albo masła Farmony Tutti Frutti. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko sięgam po tego typu produkty, po opalaniu zdecydowanie najlepiej sprawdza się olej kokosowy lub inny naturalny. A gdy są jakiekolwiek podrażnienia to sięgam po mgiełkę aloesową z Sun Ozon - schłodzona w lodówce jest świetna.

      Usuń
  2. Mnie najbardziej kusi starter- przyspieszacz, mimo że nie wszystkim się sprawdził. Moje blade nogi jak dotychczas nie łapią słonka w ogóle, może potrzebują takiego kopa? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może i potrzebują, ale gdy są rzeczywiście blade to lepiej uważać, aby nie stały się czerwone ;D

      Usuń
  3. Sporo tych produktów w blogosferze. Muszą być całkiem fajne. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dostałam tą samą paczkę :) Z kolei ja ze startera jestem mega zadowolona! Nie musiałam leżeć długo, żeby złapać kolor. Zdecydowanie skrócił leżenie ;)

    Ja polecam bardzo ;) http://bardziejmilo.blogspot.com/2015/07/73-soraya-express-bronze-3w1.html zapraszam na notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Również otrzymałam ten zestaw do przetestowania i niestety szału na mnie nie zrobił. Preparat 3 w 1 skończył się błyskawicznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia:) A produktów nie znam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam tych produktów, ale ja zawsze stosuję produkty z najwyższym filtrem - łatwo ulegam poparzeniom słonecznym :c

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!