wtorek, 29 sierpnia 2017

NAJPIĘKNIEJSZA, JEDNODNIOWA TRASA W KARKONOSZE: ŚWIĄTYNIA WANG - POLANA - PIELGRZYMY - SŁONECZNIK - KOCIOŁ DUŻEGO I MAŁEGO STAWU - PTTK STRZECHA AKADEMICKA - DZIKI WODOSPAD


Dziś kolejny post dla szukających trasy na jednodniowy, a w zasadzie kilkugodzinny, pieszy wypad w Karkonosze, obfitujący w wiele "atrakcji" znajdujących się w tej części pasma gór. Zazwyczaj moim wędrówką przyświeca jakiś motyw, tym razem głównym celem było zobaczyć widok na powyższym zdjęciu! ;)

Dla zainteresowanych jeszcze jedną trasą polecam moją relację z wejścia na Śnieżkę, która znajduje się na blogu, a obserwować mnie na bieżąco można na Instagramie.

Zaczynamy!

Nasza wyprawa rozpoczęła się od pozostawienia samochodu na bezpłatnym parkingu przy Hotelu Gołębiewskim, który udostępnia teren zwiedzającym w okresie letnim. Z tego miejsca, wyposażeni w plecaki udaliśmy się ku Świątyni Wang, gdzie jest wejście do Karkonoskiego Parku Narodowego. Znajduje się tu butka, gdzie należy zakupić bilet wstępu na teren Parku. 

Każdy kto rozpoczynał już wędrówkę z tego miejsca doskonale wie, że pierwszy etap podejścia jest dość męczący. Jednym słowem idziemy wciąż pod górę. Zawsze wyruszamy około godziny 8:00, wówczas drzewa lasu rzucają na nas cień, a po nocy jest cudowne, rześkie powietrze. Czynniki te zdecydowanie ułatwiają i umilają wędrówkę. 

Docieramy aż do skrzyżowania prowadzącego na karkonoską Polanę, gdzie znajduje się miejsce na odpoczynek, z którego zawsze korzystamy. 

Poniższe migawki przedstawiają okolicę wspomnianej Polany.  



Na zdjęciu Polana, a w oddali miniaturowa Śnieżka.







Na całej długości szlaku mijamy wile motyli. Wystarczyło zatrzymać się na chwilę, by poczuć ich obecność na własnym ciele.

Z Polany ruszamy ku Pielgrzymom, które widać już z oddali. Są to skały sięgające nawet do 25 metrów. Dzięki ich przestrzennemu rozlokowaniu można po przechadzać się między nimi, a nawet wspinać po nich i podziwiać widoki. Bardzo spokojne i urokliwe miejsce. Spędziliśmy tu dłuższą chwilę przed podejściem w kierunku Słonecznika, które jak się okazało w praktyce jest dosyć długie, mozolne i bardzo męczące, szczególnie w upalny dzień.





Pogoda zmieniała się z minuty na minutę, ale wędrujące i szybko znikające obłoki ratowały nas przed totalnym upałem i poparzoną skórą. Swoją droga - wyruszając na szlaki warto mieć ze sobą krem z filtrem SPF, albo chociaż zastosować go przed wyjściem. Osoby o jasnej karnacji mogą w ten sposób uniknąć przykrych niespodzianek.
Tak jak wspomniałam, dotarcie do kolejnego punktu wędrówki wymagało sporo wysiłku. Szliśmy wówczas niedużą grupą i każdy wylewał tam siódme poty. Jednak pokonanie tego ciągnącego się w nieskończoność odcinka wynagrodziły widoki. 
Na szczycie w zasadzie każdy odpoczywał po podejściu, jadł posiłek, a kilka osób nawet przebierało przepocone ubranie by ruszyć na dalszy etap - w naszym wypadku był to Kocioł Dużego Stawu.



Tutaj trasa jest lekka i przyjemna, nie ma niewygodnych podejść, ponieważ wędrujemy już szczytem. W krótkim czasie docieramy do Kotła Dużego Stawu, którego podziwiamy z góry. Dla zainteresowanych dodam, że ten odcinek w okresie zimowym często jest zamknięty z racji panującego tu niebezpieczeństwa, a mianowicie schodzą tu liczne lawiny oraz tworzą się groźne nawisy śnieżne.




Następnie ruszamy ku mojemu głównemu celowy, jaki był widok na Samotnię, Strzechę Akademicką oraz Śnieżkę znad Kotła Małego Stawu. Trafiłam na ten widok przy okazji poszukiwania ciekawego dla mnie szlaku na sobotni wyjazd i wiedziałam, że muszę tam dotrzeć! Krajobraz jest jednym z piękniejszych jaki miałam okazję zobaczyć w Karkonoszach. Widok na Mały Staw wraz z Samotnią możecie zobaczyć z innej perspektywy na zdjęciach zawartych w tym poście na blogu. 





Po osiągnięciu głównego celu powoli kierujemy się już na drogę powrotną, która nie jest wcale taka szybka - miałam wrażenie, że obeszłam wszystko dookoła, ponieważ wędrując widziałam wszystkie rozpoznawalne punkty w zasięgu wzroku, ale dotarcie do nich zajmuje naprawdę sporo czasu - takie złudzenie przestrzenne ;). Wybraliśmy opcję dotarcia do Schroniska PTTK Strzecha Akademicka, gdzie spędziliśmy chwilę na odpoczynek i spędzenie miło czasu, a następnie ruszaliśmy w dół di Karpacza, mijając zapadającą w pamięci górską przestrzeń o nazwie Złotówka ;) nasza wędrówka zakończyła się przy Dzikim Wodospadzie, z którego musieliśmy pokonać nieduży odcinek do samochodu pozostawionego przy Hotelu Gołębiewskim.

Podsumowując bardzo polecam tę trasę ze względu na ilość miejsc, które dzięki niej mamy okazję zobaczyć oraz piekne widoki niemal na każdym jej odcinku.

Do zobaczenia na szlaku!



1 komentarz:

  1. Cudowne zdjęcia, góry są niesamowite, jeszcze nigdy nie byłam w okolicach Karpacza

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!